Polak i Koreańczyk (nowe) dwa bratanki
Koreańczycy inwestują w Polsce z myślą o ekspansji w całej Europie. Dla Polski to ważne, bo chodzi o bardzo zaawansowane technologie. Na dynamicznym rozwoju relacji skorzystają obie strony – przekonuje dr inż. Mikołaj Oettingen
Szybko przybywa w Polsce firm z Korei. W okolicach Wrocławia jest ich już tak dużo, że LOT uruchomi niebawem bezpośrednie połączenie ze stolicy Dolnego Śląska do Seulu. Skąd taka kumulacja koreańskich przedsiębiorstw w jednym miejscu?
To jest w ogromnej mierze uwarunkowane historią: przemysł koreański rósł i umacniał się po kolejnych decyzjach rządu o budowie silnych obszarów gospodarczych. W tych obszarach Koreańczycy rozwijają nie tylko produkcję, lecz także własne know-how. Owoce pracy centrów badawczo-rozwojowych stały się źródłem ich przewag konkurencyjnych. To dzięki temu produkty koreańskie zaczęły podbijać świat. A mówimy tu o kraju – zwłaszcza jak na Azję – niewielkim. Podobny schemat widzimy właśnie w okolicach Wrocławia, który stał się polskim hubem firm koreańskich.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.