Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Fajerwerków się nie spodziewamy

16 sierpnia 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Jak w praktyce będzie wyglądać stosowanie specustawy przez deweloperów?

Konrad Płochocki dyrektor Polskiego Związku Firm Deweloperskich

To będą raczej pojedyncze przypadki, gdy np. rada gminy wyda zgodę na zlokalizowanie inwestycji w ramach specustawy, bo np. na danym terenie nie obowiązywał miejscowy plan zagospodarowania. Nie wyobrażam sobie, żeby dla terenów kontrowersyjnych – jak przestrzeń przeznaczona w planie pod szkołę czy szpital – rada gminy wydawała pozytywne decyzje. Musiałaby zagłosować za tym większość, a przecież bardzo często są to organy składające się z różnych opcji politycznych. Mogę sobie natomiast wyobrazić, że te różne siły polityczne dochodzą do porozumienia w momencie, gdy mamy do czynienia z jakimś terenem poprzemysłowym, który – mówiąc kolokwialnie – straszy. Mieszkańcy zapewne sami artykułowaliby taką potrzebę i w takim wypadku rada gminy zapewne wydałaby zgodę. Trudno jest sobie wyobrazić, żeby z tej trzeciej ścieżki uzyskiwania decyzji inwestycyjnych prywatni inwestorzy będą mogli korzystać w dużej skali.

Być może więc specustawa odblokuje nowe, atrakcyjne tereny dla deweloperów. Czy już zastanawiają się nad nabyciem takich działek?

Jeżeli chodzi o uwolnienie działek, to faktyczny impuls dla rynku na częściowe odblokowanie gruntów rolnych położonych w granicach administracyjnych miasta. To niezwykle istotna zmiana, o którą branża apeluje od czasu, kiedy ten obrót zamrożono. Przez pojęcie gruntów rolnych określa się wszystko to, co nie jest objęte planem zagospodarowania przestrzennego i jest większe niż 3 tys. mkw. W Warszawie stanowią one 30 proc. powierzchni miasta. Specustawa odblokowuje te tereny i w ten sposób wpłynie na rynek, zmniejszając koszty gruntów, a te przecież wpływają na ceny mieszkań. Rosnące od kilku lat koszty działek odbijają się dzisiaj, wraz z drożejącym wykonawstwem, na cenach mieszkań, które zaczęły rosnąć w ostatnich miesiącach. Jeżeli chodzi o pozostałe tereny, to inwestorzy zaczynają śmielej patrzeć na tereny poprzemysłowe i pokolejowe. Z naciskiem na poprzemysłowe, bowiem pokolejowe są głównie we władaniu PKP, a ta instytucja przestała sprzedawać grunty, blokując je pod ewentualne inwestycje „Mieszkania plus”.

A co z zarzutami, że ta ustawa może zwiększać ryzyko korupcji?

Nie jestem w stanie wyobrazić sobie sytuacji, w której inwestor korumpuje większość rady gminy, która jest kilkunasto- albo kilkudziesięcioosobowym organem. Powiedziałbym nawet, że uzyskanie zgody na budowę będzie wręcz trudniejsze, niż było na podstawie dotychczasowych przepisów. Pojawiają się bowiem wymogi dotyczące odległości, konieczność prezentacji koncepcji i wiele innych. Dlatego jestem zdania, że rady gmin najpewniej zablokują wszystkie kontrowersyjne projekty. Nie spodziewamy się, żeby duzi inwestorzy – w przypadku inwestycji mieszkaniowych – na tym skorzystali. Będą to raczej wyjątki. Spodziewamy się, że najpierw będą to inwestycje w ramach „Mieszkania plus”. Choć już teraz widać, pod jakim ostrzałem są miejsca wybierane pod realizację tego programu.© 

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.