Każdy musi jeść
Na razie spowolnienie nie uderzyło tak mocno w rolnictwo jak w inne sektory. Nie ma redukcji zatrudnienia, przymusowych urlopów czy też zatrzymywania produkcji. Przyczyna takiego stanu rzeczy jest prozaiczna: każdy z nas musi coś jeść. Już pod koniec XIX wieku niemiecki statystyk Ernst Engel stwierdził, że najpierw zaspokajamy nasze podstawowe potrzeby, w tym przede wszystkim kupujemy żywność. Dopiero wtedy, gdy mamy więcej pieniędzy, myślimy o zakupie innych dóbr, w tym towarów luksusowych. Podobnie jest z samą żywnością. Gdy produkty spożywcze sprowadzane z zagranicy stają się zbyt drogie (pamiętajmy, że złoty stracił w końcówce 2008 roku mocno na wartości, co ma swoje odzwierciedlenie w cenach), automatycznie wybieramy tańsze, choć mniej egzotyczne produkty krajowe. Odporność rolnictwa na kryzys to także zasługa unijnych środków, które szerokim strumieniem płyną na polską wieś. Od 2004 roku trafiło tu ok. 10 mld euro. Dodatkowo część tych środków w postaci dopłat bezpośrednich trafia praktycznie do wszystkich rolników.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.