Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Europie może zabraknąć pieniędzy na emerytury

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Bruksela wysyła kolejne dramatyczne ostrzeżenie do unijnych przywódców: plaga długów publicznych i deficytów budżetowych to bomba zegarowa podłożona pod finansową stabilność Starego Kontynentu.

Jej eksplozja może mieć fatalne skutki dla kilku następnych pokoleń Europejczyków.

Niepublikowany dotąd raport, do którego dotarł niemiecki dziennik "Financial Times Deutschland", jest najbardziej dobitną jak dotąd analizą skutków przyjęcia podczas kryzysu kosztownych planów ratowania systemów bankowych i nakręcania gospodarczej koniunktury przez większość krajów Europy. Przygotowana pod okiem komisarza ds. gospodarczych i walutowych Joaquina Almunii analiza finansów publicznych UE do 2060 r. nie pozostawia wątpliwości: Europa musi zacząć oszczędzać. I to szybko - w przeciwnym razie nie będzie w stanie zapewnić swoim obywatelom dotychczasowego poziomu dobrobytu.

- Chodzi głównie o nasze zasiłki, emerytury i renty, którymi dotąd Stary Kontynent tak chętnie się szczycił. Przy wzrastającym zadłużeniu zwyczajnie zabraknie na nie pieniędzy. Zwłaszcza że w Europie żyje coraz więcej emerytów, a coraz mniej tych, którzy powinni na nich pracować - tłumaczy nam Thomas Klau, ekonomista z Europejskiej Rady Stosunków Międzynarodowych w Paryżu. To nie koniec. - Jeśli kraje UE wpadną w pułapkę zadłużenia, coraz trudniej będzie im utrzymać konkurencyjność europejskiej gospodarki opartą przecież na kosztownych inwestycjach, np. w wiedzę czy badania naukowe. Nie mówiąc już o tarciach pomiędzy państwami członkowskimi, które będą wzajemnie obwiniały się o to, czyj brak dyscypliny budżetowej ciągnie w dół całą Wspólnotę, a szczególnie strefę euro - dodaje Klau.

Zdaniem Komisji Europejskiej to prawdopodobny scenariusz. Z raportu wynika bowiem, że aż 13 krajów UE już dziś żyje w cieniu wysokiego zadłużenia. Spośród członków strefy euro raport wymienia Hiszpanię, Holandię, Grecję, Irlandię, Słowację, Słowenię, Maltę, Cypr. Obraz uzupełniają państwa spoza eurozony: Wielka Brytania, Rumunia, Czechy, Litwa i Łotwa. Wszędzie tam dług publiczny i deficyt budżetowy znacznie przekroczyły w tym roku dopuszczalne unijne limity. Według KE bezpiecznymi finansami mogą się dziś pochwalić tylko Finlandia i Szwecja.

"FTD" pisze, że raport - choć jeszcze nieopublikowany - już ma krytyków, zwłaszcza w krajach wymienionych jako "zagrożone rosnącym zadłużeniem". - Dla nich taka łatka wiąże się z realnymi stratami na rynku finansowym - mówi Thomas Klau. Autor raportu - komisarz Almunia - broni się, że póki nie ma kar przewidzianych unijnymi traktatami - alarmistyczne raporty są dziś jedynym sposobem dyscyplinowania łamiących kryteria spójności członków UE.

Gorzej niż w USA

Kraje Unii mogą mieć wkrótce poważniejsze problemy niż USA. Biały Dom planuje, że zadłużenie publiczne szczyt (ok. 100 proc. PKB) osiągnie ok. 2013 r., po czym zacznie spadać. Tymczasem według pesymistycznej prognozy za 5 lat długi państw UE po raz pierwszy przekroczą 100 proc. unijnego PKB. Jeśli ta tendencja się utrzyma, w Wielkiej Brytanii czy Irlandii mogą sięgnąć nawet 200 proc.

Rafał Woś

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.