MFW dostanie dodatkowe pieniądze na walkę z kryzysem
W ocenie analityków twardym konkretem, jaki uzgodniono w Londynie, jest zwiększenie środków, jakimi dysponuje Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który aktywnie angażuje się w pomoc krajom dotkniętym kryzysem. Według informacji dostępnych w chwili zamykania tego wydania GP, w grę wchodzi kwota rzędu 500 mld dol. Dzięki dofinansowaniu MFW wzrośnie w nim rola Chin. Uzgodniono też, że MFW będzie mógł pożyczać pieniądze na rynkach finansowych.
Według Peer Steinbruecka, ministra finansów Niemiec, osiągnięto też kompromis w sprawie regulacji i nadzoru nad rynkami finansowymi i produktami tam oferowanymi, a także podmiotami operującymi na tych rynkach. Nadzór ma objąć także największe fundusze wysokiego ryzyka (hedge funds).
Sukces odniosły Francja i Niemcy, które przed szczytem żądały wprowadzenia globalnych rozwiązań przeciwko rajom podatkowym. Stephen Timms, brytyjski minister skarbu mówił, że należy spodziewać się publikacji czarnej listy krajów uznawanych za raje podatkowe, a także listy sankcji, jakie te państwa mogą spotkać. Lista ma być sporządzona według standardów OECD.
Także brytyjski premier Gordon Brown, który przed szczytem apelował o stworzenie wartego 100 mld dolarów pakietu wspierającego handel międzynarodowy, może mówić, że osiągnął sukces. Uzgodniony w Londynie dwuletni pakiet ma mieć wartość 250 mld dol. i obejmować nie tylko handel międzynarodowy, ale także inwestycje zagraniczne.
Przywódcy państw G20 opowiedzieli się za wprowadzeniem limitów premii dla bankowców. Premie wypłacane, mimo że banki i instytucje finansowe ponosiły olbrzymie straty spowodowane swą działalnością inwestycyjną, a od bankructwa ratowała je rządowa pomoc, mocno zbulwersowały opinię publiczną. Z dostępnych w chwili zamykania tego wydania GP informacji wynikało, że nieznane są szczegóły, w jaki sposób limity mają być wprowadzone. Część państw już wprowadziła takie ograniczenia.
Swoją pieczeń przy okazji kryzysu starają się upiec operatorzy komórkowi i dostawcy sprzętu. W liście przekazanym uczestnikom szczytu przez reprezentującą ich GSM Assotiation stwierdzili, że jeśli poluzowana zostanie polityka regulacyjna na rynku telefonii komórkowej, to w ciągu pięciu lat dzięki wartym 550 mld dol. inwestycjom branży może powstać 25 mln miejsc pracy. Apelowali też o przyznanie operatorom nowych częstotliwości niezbędnych do wdrażania nowych usług i technologii oraz o to, by były one przyznawane po przystępnych cenach.
Także wczorajszym obradom towarzyszyły demonstracje przeciwników szczytu. Z kolei na rynkach finansowych panował związany ze szczytem optymizm. W ślad za docierającymi z obrad informacjami rosły ceny akcji, co komentatorzy odbierali jako przejaw zaufania inwestorów do efektów szczytu G20.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.