Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Coraz więcej barier w handlu

Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Podczas najnowszego ataku strachu przed protekcjonizmem dwa nazwiska wymienia się częściej niż inne. Mowa o Willisie Hawleyu i Reedzie Smooth, amerykańskich legislatorach, od których wzięła nazwę ustawa z 1930 roku o generalnej podwyżce krajowych taryf celnych.

Ferdinand de Mateo, ambasador Hiszpanii przy Światowej Organizacji Handlu (WTO), demonstracyjnie obnosił się z portretami tej dwójki podczas ostatnich negocjacji. Tymczasem niewykluczone, że ci, którzy z niepokojem wypatrują jej współczesnych odpowiedników, patrzą nie tam, gdzie trzeba. Eksperci utrzymują, że porozumienia, wprowadzone w życie od lat 30. XX w., zapobiegły „nagiemu” protekcjonizmowi - w tym generalnym podwyżkom ceł. Ekonomiczny nacjonalizm przybiera dziś bardziej zróżnicowane i subtelne formy. Waszyngtoński prawnik Gary Horlick mówi: - Teraz wyjdą na jaw wszystkie wady WTO, o których wiadomo było od lat, ale których nie usunięto w porę z czystego tchórzostwa. To prawda, że w ostatnich miesiącach doszło do „staromodnych” podwyżek ceł - wbrew listopadowym uzgodnieniom Grupy 20 o niepodejmowaniu takich środków. Jednak większość z nich - na przykład decyzja Indii o podwyższeniu barier importowych na soję, żelazo i stal - to podwyżki stosunkowo niewielkie, doskonale mieszczące się w pułapach WTO. Przeważnie sprowadzają się do przywrócenia poziomu ochrony, obniżonego w trybie awaryjnym podczas szoku cen surowców z lat 2007-2008, gdy poszczególne kraje starały się wspierać podaż żywności i surowców. Czasem te działania wręcz redukują bariery handlowe, np. Delhi równocześnie złagodziło ograniczenia w eksporcie ryżu. Groźniejszy jest na razie niewielki, ale nabierający przyspieszenia, wzrost środków „antydumpingowych”, czyli podwyżki ceł, wymierzone w import, realizowany po cenach uznanych za nieuczciwie zaniżone.

Z badań Hylke Vandenbussche z Katolickiego Uniwersytetu Leuven w Belgii wynika, że przeciwdziałanie dumpingowi jest w zasadzie substytutem tradycyjnej ochrony rynku. Obniżając standardowe cła, rządy sięgają zarazem po rzekomo nadzwyczajne środki. Chiny czy Indie, przeciw którym skierowane były przepisy antydumpingowe, teraz same je stosują. Obowiązujące reguły tylko częściowo ograniczają inne sposoby faworyzowania krajowego przemysłu - takie jak zapisy amerykańskiej ustawy stymulacyjnej o preferencjach z tytułu zakupu amerykańskich towarów. Co prawda, zakres jej działania ogranicza zawarte w ramach WTO porozumienie w sprawie zamówień rządowych (GPA), ale kluczowe potęgi przetwórcze, jak Chiny, nie są jego sygnatariuszami i nie mogą z niego korzystać. Poza tym GPA jest pełne wyjątków. Specjaliści od prawa handlowego twierdzą, że zapisy obecnej wersji ustawy stymulacyjnej, ograniczające rządowe zakupy żelaza i stali do amerykańskich firm, są prawdopodobnie w pełni zgodne z prawem. Podobnie jest z programami pomocy dla banków, potencjalnie faworyzującymi instytucje krajowe: nie są zakazane międzynarodowymi porozumieniami w sprawie handlu usługami, bo nie uwzględniają dotacji. Nawet gdy istnieją odpowiednie uregulowania, coraz mniej rządów jest dziś w stanie wystąpić z powództwem, nie narażając się na odwet albo na zarzut hipokryzji. W światowym handlu takie sporne kwestie wymagają bowiem zasadniczo wystąpienia przez jeden rząd z powództwem przeciwko drugiemu. Na przykład USA w toczącym się obecnie przed WTO postępowaniu przeciwko Chinom starają się uzasadnić „cło wyrównawcze” wprowadzone na import chińskich towarów, których produkcja jest finansowana tanimi kredytami z banków państwowych. Dziś ten argument wydaje się z lekka absurdalny, biorąc pod uwagę ogromną skalę rządowej interwencji w amerykański system bankowy. Inny przykład: europejscy producenci samochodów skarżą się, że amerykański program ratowania przemysłu samochodowego może naruszyć reguły zakazujące państwowych dotacji - a równocześnie niektóre rządy UE podejmują działania wspierające krajowy przemysł motoryzacyjny. Fredrik Erixon z European Centre for International Political Economy, brukselskiego centrum badań wolnego rynku, komentuje: - Reguły WTO są skuteczne, gdy jeden kraj postępuje niewłaściwie. Natomiast w sytuacji istnienia protekcjonistycznej równowagi sił między wszystkimi wielkimi krajami nie na wiele się przydają.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.