Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Pięć lat to zalecany okres inwestycji w fundusze o wysokim ryzyku

13 stycznia 2009
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

doradca inwestycyjny BZ WBK AIB TFI

Jeśli uczestnik funduszy zaplanował inwestycję jako długoterminową, wydaje się, że najlepszym rozwiązaniem będzie pozostanie w wybranych funduszach. Zalecany okres inwestycji dla funduszy o wysokim ryzyku wynosi co najmniej pięć lat, a zatem nawet w przypadku osób, które zainwestowały na szczycie hossy, czas na odrobienie strat jest dość długi. Historyczne dane pokazują, że wahania rynku są zjawiskiem normalnym, a cierpliwi inwestorzy w większości nie tylko odrabiali straty, ale także osiągali zysk. Przykładowo: Indeks WIG od szczytu hossy internetowej w marcu 2000 r. do dołka w październiku 2002 r. stracił 44 proc., lecz po pięciu latach od szczytu w marcu 2000 r. zyskał 18 proc. Natomiast po pięciu latach od dołka w październiku 2002 r. zyskał aż 379 proc.! Należy być świadomym, że możliwe są jeszcze okresy spadków, a odrabianie strat może potrwać dłużej. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, kiedy bessa się zakończy.

Uczestnik funduszy inwestycyjnych, który planował przez inwestycję w funduszu pozyskać szybko pieniądze na konkretny cel (np. kupno samochodu czy remont mieszkania), powinien zastanowić się nad możliwością pozyskania finansowania z innych źródeł bądź przełożenia realizacji celu.

Wypłata środków jest - moim zdaniem - uzasadniona jedynie w przypadku, gdy inwestor potrzebuje gotówki i nie ma innej możliwości jej pozyskania.

Czy przez najbliższe trzy lata będzie można odrobić straty, inwestując np. w obligacje czy wpłacając środki na lokatę? Z pewnością nie. Inwestycja w akcje powinna przynieść wyższy zwrot.

Należy także pamiętać, że wypłata powoduje także utratę tzw. tarczy podatkowej. Przyszłych zysków na funduszach nie będzie można skompensować stratami z lat poprzednich. W efekcie inwestor będzie potrzebował odpowiednio wyższej stopy zwrotu, aby odrobić straty. Przykład: inwestor notujący obecnie 50 proc. straty, kontynuując inwestycję, będzie potrzebował wzrostu na poziomie 100 proc., aby ją odrobić. Tymczasem osoba, która zakończyłaby dotychczasową inwestycję i rozpoczęła nową, nie mając ochrony podatkowej, będzie musiała poczekać na stopę zwrotu ok. 123 proc., aby zrekompensować dotychczasową stratę oraz podatek. Istnieje także ryzyko, że kupi także jednostki po cenach znacznie wyższych, niż je sprzedała, co oczywiście zmniejszy jej łączny potencjalny zysk.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.