Kreatywne obligacje emerytalne
ANALIZA - Emisja papierów skarbowych, które otwarte fundusze musiałyby kupować bez możliwości odsprzedania, to sposób rządu na zmniejszenie bieżących kosztów obsługi systemu emerytalnego i spowolnienie narastania długu
Rada Gospodarcza przy premierze proponuje wprowadzenie obligacji emerytalnych. To jeden z pomysłów rady (patrz ramka) na zmniejszenie obciążenia finansów publicznych z powodu OFE.
Polega on na emisji obligacji, które obowiązkowo musiałyby kupować fundusze emerytalne. W przeciwieństwie do zwykłych obligacji skarbowych OFE nie mogłyby nimi swobodnie obracać. Nowe papiery miałyby być dwudziesto-, trzydziestoletnimi obligacjami oprocentowanymi na poziomie wzrostu PKB plus inflacja. Np. dziś byłoby to 3,5 proc. wzrostu plus 2,5 inflacji - czyli 6 proc., a więc trochę lepiej, niż w przypadku zwyczajnych obligacji Skarbu Państwa (5,25 proc. dla dziesięcioletnich). Po upływie terminu wykupywałby je budżet. Czyli byłyby faktycznie potwierdzeniem długu ze strony Skarbu Państwa wobec funduszy emerytalnych.
OFE otrzymywałyby w nowych obligacjach część składki (60 proc.), za którą dziś muszą kupować obligacje. Dzięki takiej konstrukcji budżet oszczędziłby na emisji długu, bo nie oddawałby do OFE gotówki. Na przykład w tym roku fundusze kupią obligacje za 13 mld zł. - Nie rosłyby potrzeby pożyczkowe państwa i koszty obsługi zadłużenia, a zatem ograniczałoby to wzrost długu - mówi Adam Jasser, sekretarz rady.
Według wyliczeń MF dług wynikający z transferów do OFE i koszty jego obsługi mają wzrosnąć do 2060 r. do 94 proc. PKB. - Przy zastosowaniu nowych obligacji wzrost wyniósłby około 76 proc. PKB - twierdzi urzędnik resortu finansów.
Nie wiadomo jednak, jak i czy w ogóle emisja takich obligacji wpłynie na zmniejszenie długu i deficytu. Zdaniem części członków Rady Gospodarczej takie papiery dłużne nie będą liczone do długu. To pozwoli nam uniknąć przekroczenia progów ostrożnościowych w ustawie o finansach publicznych. Pytanie tylko, czy Bruksela da się namówić do takiego liczenia długu. Dlatego propozycja ma zostać wypracowana w ciągu kilkunastu dni, by można z nią było zapoznać Unię przed szczytem w połowie grudnia.
Jednak niektórzy członkowie rady uważają, że taka konstrukcja w Brukseli nie przejdzie. Zdaniem prof. Stanisława Gomułki to nierealne, gdyż OFE nie są częścią sektora publicznego i zobowiązania Skarbu Państwa wobec OFE, bez względu na to, czy wynikają ze zwykłych obligacji, czy emerytalnych, są częścią długu publicznego. - To, że może być inaczej, jest złudzeniem. To próba zrobienia omletu bez rozbijania jaj - mówi ekonomista.
Jeden z członków rady, który chce pozostać anonimowy, podważa cały pomysł i twierdzi, że obligacji emerytalnych nie da się wpasować w nasz system finansowo-prawny.
Ale nawet jeśli obligacje emerytalne nie przejdą jedno jest pewne - coś z długiem trzeba zrobić. Dlatego warto skrupulatnie rozważyć każdy pomysł.
● Zawieszenie składki do OFE
● Zmniejszenie składki i pozostawienie jej w ZUS na specjalnych, utworzonych do tego celu kontach
● Wyemitowanie specjalnych obligacji emerytalnych dla OFE, by pokryć część składki
● Specjalne obligacje dla całej składki
● Dostosowanie fiskalne - czyli cięcia, podwyżka składki rentowej, KRUS, mundurówki
● Uefektywnienie systemu OFE proponowane przez Michała Boniego
● Częściowa realizacja propozycji Boniego
Grzegorz Osiecki
grzegorz.osiecki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu