Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Norwegia skupuje greckie obligacje

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

RZĄD W OSLO CHCE ZAROBIĆ na papierach wartościowych krajów balansujących na granicy bankructwa. Zakłada, że dzięki pomocy Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego Ateny nie ogłoszą niewypłacalności

Inwestuj w to, co inni uważają za mało perspektywiczne. Tę złotą zasadę najskuteczniejszych przedsięwzięć biznesowych stosuje dziś norweski rząd, skupując obligacje zadłużonych krajów strefy euro: Grecji, Irlandii czy Hiszpanii.

- Wiemy, że sytuacja tych krajów jest trudna i pozostanie trudna w najbliższym czasie. To jednak czyni emitowane przez nich papiery tak bardzo atrakcyjnymi - przekonywał w trakcie weekendu Yngve Slyngstad, który w imieniu norweskiego rządu zarządza wartym 355 mld euro (i drugim co do wielkości po emiracie Abu Zabi) publicznym funduszem inwestycyjnym. Oslo regularnie zasila go dochodami ze sprzedaży ropy i gazu. Na dodatek fundusz sam też potrafi na siebie zarobić. Dzięki celnym długoterminowym inwestycjom od początku swojego istnienia w 1998 r. przyniósł on zysk rzędu 4,33 proc.

Inwestycja w papiery wartościowe balansujących na granicy bankructwa krajów UE ma być kolejnym dobrym interesem zrobionym przez Norwegów. Nie wiadomo, ile dokładnie zainwestowali do tej pory. Z niedawnych publicznych wypowiedzi przedstawicieli skandynawskiego rządu wynika jednak, że sporo i że wcale nie zamierzają przestawać. Kusi ich zwłaszcza wysokie oprocentowanie obligacji emitowanych przez Ateny, Dublin czy Madryt. Na przykład 10letnie greckie papiery oferują dziś swoim nabywcom zysk wyższy o niemal 9,5 proc. od identycznych niemieckich obligacji. Jeszcze rok temu, przed wybuchem kryzysu zadłużeniowego, ta różnica wynosiła zaledwie 1,15 proc. Podobnie jest w przypadku innych krajów z tzw. grupy PIIGS (od angielskich nazw Portugalii, Irlandii, Włoch, Grecji i Hiszpanii), których finanse publiczne znajdują się dziś w tak opłakanym stanie, że zaciąganie nowych pożyczek na rynkach jest sprawą życia i śmierci. Dublin na przykład musi oferować swoje 10-letnie papiery o 3,8 proc., a Hiszpania o 4 proc. korzystniej niż Niemcy.

W całej operacji jest jednak pewien haczyk. - Norwegowie zakładają, że Grecja czy Irlandia nie ogłoszą niewypłacalności dzięki pomocy ze strony UE i MFW. Na rynkach niewielu jednak stawia na bezbolesne wyjście tych krajów na prostą - mówi nam Fredrik Erixon z brukselskiego ośrodka analitycznego ECIPE. Z jednej strony zeszłotygodniowy raport MFW dowodził bowiem, że podjęte na czas plany oszczędnościowe uratują Ateny czy Dublin przed plajtą. Z drugiej jednak czołowy amerykański fundusz inwestycyjny Pimco wciąż wysoko szacuje ryzyko ich bankructwa. Swoich sygnałów alarmowych nie odwołały też jeszcze najważniejsze agencje ratingowe.

Oslo liczy, że nawet w przypadku ogłoszenia niewypłacalności inwestycja w dobrze oprocentowane dziś papiery wciąż może się częściowo zwrócić. - Formalnie bankructwo to każda zmiana warunków spłaty zaciągniętej pożyczki. W praktyce różnice bywają jednak ogromne: czasem inwestorzy tracą prawie wszystko, a czasem dochodzi tylko do drobnej korekty oprocentowania - przypomina w rozmowie z nami Carmen Reinhardt z amerykańskiego Uniwersytetu Maryland, jedna z najlepszych znawczyń problematyki zadłużenia.

Tylko kilka przykładów państwowych niewypłacalności z ostatnich lat pokazuje, jak duże mogą być różnice: w przypadku Argentyny, najbardziej spektakularnej plajty w historii, średni procent strat wierzycieli wynosił ok. 28 - 34 proc. Są jednak bardziej skrajne przypadki. Gdy swój dług w roku 2005 musiał renegocjować Kamerun, inwestorzy stracili średnio 85 proc. swoich pieniędzy. Gdy trzy lata wcześniej bankrutowała Mołdawia, straty pożyczkodawców wyniosły zaledwie 5 proc.

@RY1@i02/2010/178/i02.2010.178.000.009a.001.jpg@RY2@

Fot. Forum

Rząd Norwegii zarządza publicznym funduszem inwestycyjnym wartym 355 mld euro

Rafał Woś

rafal.wos@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.