Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Milion do miliona, czyli rządowe łatanie dziurawego budżetu

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

NAJWIĘKSZE WPŁYWY ma zapewnić prywatyzacja. Rząd chce, by z tego tytułu do kasy państwa wpłynęło w przyszłym roku o 18 mld zł więcej, niż wcześniej planowano. Oszczędności dadzą w sumie 15 mld złotych

Dziś projekt budżetu na 2011 rok trafi do uzgodnień międzyresortowych. W piątek Rada Ministrów przyjmie jego ostateczną wersję. Zanim to nastąpi, premier Donald Tusk razem z szefem resortu finansów zaproszą na dywanik wszystkich ministrów i zapytają, jakie zaplanowali oszczędności. - Czasami będę to robił takim mocniejszym tonem i głosem - zapowiedział Tusk.

Z naszej analizy wynika, że cięcia - razem z planowanym zwiększeniem dochodów - pozwoliłyby uzbierać ok. 38 mld zł. Ekonomiści wątpią jednak w powodzenie tego planu.

Największe wpływy zapewnić ma podniesienie stawek VAT (dodatkowe 5 mld zł) oraz odebranie przedsiębiorcom możliwości odliczania podatku od paliwa i aut z kratką (1,8 mld zł). Natomiast wzrost stawek akcyzy na papierosy o 4 proc. - choć dotkliwy dla palaczy - da budżetowi tylko 220 mln zł.

Najważniejsza dla walki z deficytem będzie realizacja prywatyzacyjnych zamierzeń. Do planowanych wcześniej 7, rząd chce dołożyć dodatkowe 18 mld zł, dzięki czemu budżet ma zarobić w 2011 roku aż 25 mld zł. Pod młotek pójdzie Giełda Papierów Wartościowych, której pakiet akcji może kosztować prawie 1 mld zł. Rząd chce też zmniejszyć swoje udziały w PKO BP i PZU do 25 proc. Niewykluczona jest dalsza prywatyzacja Polskiej Grupy Energetycznej. Chodzi o pakiet 24 proc. akcji, za który można wziąć - przy dzisiejszym kursie - nawet 10 mld zł.

- Prywatyzowanie pod pistoletem rosnącego długu publicznego jest trudniejsze niż w warunkach nadwyżki budżetowej - mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku. Może to mieć wpływ na cenę sprzedawanych spółek, ale - jak przyznaje - rządowi powinno się udać zrealizować prywatyzacyjne zamierzenia.

Najwięcej, bo aż jedną piątą tej kwoty, przynieść ma wprowadzenie budżetowej reguły, która zakłada, że wydatki mogą rosnąć tylko o 1 proc. ponad inflację. Kolejne 1,4 mld zł resort chce pozyskać dzięki zniesieniu ulgi akcyzowej dla biokomponentów obowiązkowo dodawanych do paliw.

Eksperci spodziewają się, że w efekcie paliwo zdrożeje o 5 - 7 groszy na litrze. Wielkie nadzieje resort finansów wiąże także z likwidacją rządowych ośrodków szkolno-wypoczynkowych. Ich sprzedaż da nawet 2 mld zł. Dodatkowy miliard przynieść ma program racjonalizacji zatrudnienia w rządowej administracji.

Mogłoby być jeszcze więcej, bo według wyliczeń firmy Deloitte centralizacja zakupów i zastosowanie outsourcingu w administracji pozwoliłoby zaoszczędzić nawet 15 mld zł.

Osoby, które wejdą w wiek emerytalny, nie nabędą już automatycznie uprawnień emerytalnych. Aby tak się stało, będą musiały od 2011 roku choćby na jeden dzień zwolnić się z pracy (dotyczy to 50 tys. emerytów). Części z nich będzie się bardziej opłacało zostać na etacie. Zmiany te rocznie przyniosą 700 mln zł oszczędności.

- W krótkiej perspektywie te propozycje rządu można ocenić pozytywnie, bo wszyscy musimy zacisnąć pasa. Ale i tak nie uciekniemy od głębokiej systemowej reformy finansów publicznych - mówi Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. Jego zdaniem należałoby jednak zacząć od ujednolicenia i uproszczenia systemu podatkowego.

@RY1@i02/2010/171/i02.2010.171.000.0006.101.jpg@RY2@

Na czym zyska i na czym straci budżet 2011 r.

Współpraca: ŁZ, PB, PM, UW, PR, MD, RG

Jarosław Olechowski

jaroslaw.olechowski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.