Dla Chin popyt na razie ważniejszy niż eksporterzy
Pekin zrezygnuje z przywiązania kursu juana do dolara - ogłosił w sobotę chiński bank centralny.
Decyzja, jeśli doprowadzi do umocnienia chińskiej waluty, będzie miała korzystny wpływ na wzrost gospodarczy w USA i Europie. W Chinach pomoże walczyć z inflacją i oprzeć gospodarkę na popycie wewnętrznym, a nie jedynie na eksporcie.
Chiński Bank Ludowy (ZRY) ogłosił swoją decyzję od razu po chińsku i angielsku, co świadczy o tym, że jej adresatem byli zagraniczni partnerzy handlowi ChRL. To gest Pekinu przed rozpoczynającym się 26 czerwca szczytem G20 w Toronto. Według tygodnika "The Economist" juan jest dziś najbardziej niedowartościowaną walutą świata. Trend stopniowego urealniania kursu został wstrzymany w 2008 roku po wybuchu kryzysu. Pekin związał wówczas juana z dolarem. Zachód - zwłaszcza Amerykanie - od lat domaga się zaś aprecjacji waluty ludowej, która - sztucznie osłabiona - sprzyja zalewowi rynków zagranicznych przez tanie towary z etykietką "made in China", ograniczając zarazem konkurencyjność zagranicznych produktów na rynku krajowym.
Sobotnia decyzja ZRY została dobrze przyjęta na świecie. - Konstruktywny krok, który może pomóc zabezpieczyć odbudowę i przyczynić się do zrównoważenia gospodarki światowej - mówił jeszcze tego samego dnia prezydent USA Barack Obama. - To sygnał zaufania wobec światowej odbudowy, i to w sytuacji, gdy wzrosła groźba spadków - oświadczyła z kolei Komisja Europejska. Podobne reakcje popłynęły też z Paryża, Moskwy i Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
Uelastycznienie kursu wymiany juana i jego stopniowa aprecjacja będzie miała dwojaki efekt dla amerykańskiej i europejskiej gospodarki. Po pierwsze, wzmocni konkurencyjność miejscowych producentów; chińskie tekstylia, produkty spożywcze czy elektronika w UE zdrożeją, a zatem istnieje szansa, że klienci będą chętniej kupować rodzime produkty. W momencie gdy strefa euro balansuje na skraju powrotu recesji, każdy taki bodziec może mieć kluczowe znaczenie. Tym bardziej że jednocześnie wzrośnie konkurencyjność zachodnich eksporterów na rynku chińskim, co ma kluczowe znaczenie np. dla największego eksportera w Europie i kluczowej gospodarki UE - Niemiec.
Ekonomiści przestrzegają jednak przed euforią. Umocnienie juana z pewnością nie nastąpi natychmiast, czego zresztą nie ukrywa także ZRY.
Chiny ustanowiły sztywny kurs w stosunku do dolara w lipcu 2008 r. Głównym motywem była ochrona rodzimych eksporterów. Według amerykańskich senatorów Charlesa Schumera i Lindseya Grahama ta decyzja jest niczym innym jak manipulowaniem walutą. Według najbardziej radykalnych teorii amerykańskich ekonomistów juan powinien być względem dolara o blisko 40 proc. droższy.
Kontrowersje wokół komunistycznej waluty nie zmieniają faktu, że już dziś jest powszechnie stosowana w Kambodży i Mongolii, a także w przygranicznych rejonach Birmy, Laosu czy Pakistanu. Powołanie od 1 stycznia strefy wolnego handlu ASEAN plus trzy (tj. kraje Azji Płd.-Wsch. plus Chiny, Japonia i Korea Płd.) daje Pekinowi szansę na dalszą ekspansję juana jako regionalnej waluty rozliczeniowej. - Dolar będzie tracić pozycję, a waluty państw rozwijających się, w tym waluta ludowa, zostaną umiędzynarodowione - mówił niedawno chiński ekonomista Dai Xianlong. Przywiązanie juana do dolara to uniemożliwiało. - Oznaczało bowiem, że w operacjach zagranicznych same Chiny posługują się amerykańską walutą - tłumaczył nam Derek Scissors z waszyngtońskiej Heritage Foundation.
@RY1@i02/2010/118/i02.2010.118.000.012a.001.jpg@RY2@
Fot. AP
Od kilku miesięcy USA naciskają na Pekin, aby nie zaniżał sztucznie kursu juana
Michał Potocki
michal.potocki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu