Chiny boją się złych długów
Chiny nerwowo schładzają gospodarkę, by nie dopuścić do powstania bańki na rynku nieruchomości. Jej pęknięcie mogłoby ponownie zachwiać światową gospodarką, która powoli wychodzi z recesji wywołanej przez podobną bańkę w Stanach Zjednoczonych.
W tym celu chiński bank centralny podjął decyzję o podwyższeniu obowiązkowych rezerw, które muszą gromadzić niemal wszystkie banki (oprócz niewielkich banków wiejskich). W ten sposób zostaną zmuszone one do przelania części wolnej gotówki, którą mogłyby przeznaczyć na kredyty, na specjalne konta, z których nie będzie mogła być ona wypłacana.
Od 10 maja poziom rezerw zostaje zwiększony o 50 punktów bazowych - największe banki będą musiały zamrozić 17 proc. posiadanych aktywów, mniejsze 15 proc. Szacuje się, że w ten sposób z rynku "znikną" 44 mld dol. Tuż po ogłoszeniu decyzji przez Ludowy Bank Chin minister finansów Xie Xuren podkreślił, że rząd będzie prowadził twardą politykę chronienia gospodarki i wychodzenia z kryzysu.
- Pekin nadal woli działać subtelnie, bo budownictwo i rynek nieruchomości napędzają całą gospodarkę. Ale te delikatne metody mogą być niewystarczające, by utrzymać poziom kredytów na rozsądnym poziomie i schłodzić gospodarkę - powiedział Brian Jackson, analityk z oddziału Royal Bank of Canada w Hongkongu.
Sytuacja jest poważna - to już trzecia podwyżka obowiązkowych rezerw dla banków w tym roku. Dwie poprzednie nie przyniosły spodziewanego skutku i w marcu zanotowano rekordowy skok w udzielanych kredytach hipotecznych, a ceny nieruchomości w największych chińskich miastach osiągnęły najwyższy poziom od pięciu lat.
KPCh obawia się, że chińska gospodarka może powielić fatalne w skutkach błędy popełnione przez USA. Szybko rozwijający się rynek nieruchomości w Stanach Zjednoczonych powodował, że banki coraz chętniej udzielały kredytów. Pieniądze z pożyczek powodowały, że budowano jeszcze więcej domów, ceny nieruchomości rosły i potrzebne były kolejne kredyty. W końcu nastawione na maksymalizację zysków banki dawały pożyczki nawet tym osobom, które nie miały wystarczających dochodów na ich spłacanie (kredyty wysokiego ryzyka - subprime), a nawet bezrobotnym (było to tzw. kredyty NINJA - No Income, No Job). Pęknięcie bańki w 2007 roku doprowadziło do bankructwa kilka ogromnych instytucji finansowych i spowodowało największą recesję od czasów Wielkiego Kryzysu, z której świat wciąż nie może się otrząsnąć.
Dlatego chińscy decydenci próbują schłodzić gospodarkę, gdy sytuacja nie wymknęła się jeszcze spod kontroli. Oprócz zniechęcania banków do udzielania kredytów wprowadzono ograniczenia w odsprzedaży nowo wybudowanych nieruchomości i ustalono ostrzejsze limity wysokości kredytów dla osób, które chcą wybudować lub kupić drugi dom. Banki zobowiązano też do przeprowadzania co kwartał oceny przyznawanych kredytów, by ocenić, czy nie zwiększa się liczba tych złych, które nie zostaną spłacone.
- Trzeba kibicować wysiłkom Pekinu. Pęknięcie chińskiej bańki może być dla światowych rynków równie groźne, jak runięcie rynku nieruchomości w Stanach Zjednoczonych - powiedział Erik Eyster z London School of Economics. Chiny to obecnie najszybciej rozwijająca się gospodarka świata - w pierwszym kwartale tego roku uzyskała aż o 11,9 proc. PKB - i jednocześnie jeden z największych importerów. Załamanie tego rynku pociągnęłoby za sobą kolejne gospodarki.
@RY1@i02/2010/086/i02.2010.086.000.013a.001.jpg@RY2@
Fot. AP/BE&W
Ceny nieruchomości osiagnęły najwyższy poziom od 5 lat. Na zdjęciu robotnicy na budowie kolejnego wieżowca w Szanghaju
Piotr Czarnowski
piotr.czarnowski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu