W rosnącej inflacji tonie chiński wzrost gospodarczy
Chiński premier Wen Jiabao przyznaje, że od tego, czy uda się zahamować wzrost cen, może zależeć przetrwanie komunistycznego reżimu. W tej sytuacji walka z inflacją stała się priorytetem władz.
- Jeśli do nierównomiernego podziału dochodu oraz korupcji doszłaby jeszcze inflacja, mogłoby to zagrozić stabilności społecznej, a nawet wpłynąć na stabilność władzy państwowej - mówił na zakończenie Ogólnochińskiego Zjazdu Przedstawicieli Ludowych Wen Jiabao, który proponuje kolejne plany pięcioletne.
Na pozór poziom wzrostu cen w Państwie Środka nie powinien niepokoić. Według ogłoszonych w zeszłm tygodniu danych w lutym infacja mierzona rok do roku osiągneła 2,7 proc., czyli znajduje się poniżej celu inflacyjnego wynoszącego 3 proc. Ale biorąc pod uwagę, że jeszcze w styczniu ten wskaźnik sięgał 1,5 proc., a w październiku zeszłego roku Chiny notowały deflację, tendencja wzrostowa jest widoczna. Na dodatek niektórzy analitycy przewidują, że w najbliższych miesiącach stopa ta może dojść do pięciu procent.
- Głównym powodem inflacji są pieniądze wpompowane w gospodarkę w zeszłym roku w ramach programu stymulacyjnego. Chińskim problemem jest to, że centralnie sterowana gospodarka bardzo łatwo przechodzi ze stanu wrzenia do schłodzenia albo z deflacji do inflacji i odwotnie. Ale takie ruchy są niebezpieczne dla stabilnego wzrostu gospodarczego - mówi DGP Gabriel Stein, szef londyńskiewgo ośrodka analitycznego Lombard Street Research.
- Jednoczesne utrzymanie stałego wyraźnego wzrostu gospodarczego, zmiany w strukturze naszej gospodarki i utrzymanie celu inflacyjnego będą niezmiernie trudnymi zadaniami, ale musimy te trzy zadania zrealizować - przekonywał w niedzielę chiński premier.
Obawy o konsekwencje wzrostu cen są całkiem uzasadnione. Wielu chińskich oficjeli uważa, że dwucyfrowa inflacja była jedną z przyczyn niezadowolenia społecznego, które przerodziło się w studencki protest na placu Tiananmen wiosną 1989 roku. W czasie tamtej masakry Wen Jiabao był urzędnikiem średniego szczebla we władzach centralnych.
Także teraz zwykli Chińczycy coraz bardziej niepokoją się wzrostem cen. Według opublikowanego wczoraj sondażu - przeprowadzonego na zlecenie banku centralnego - aż 51 proc. pytanych uważa obecny poziom inflacji za nieakceptowalny. To najwyższy wskaźnik, odkąd w 1999 roku zaczęto robić takie badania. Niezadowolenie jednak nie dziwi, biorąc pod uwagę, że stopa inflacji jest obecnie wyższa niż oprocentowanie depozytów bankowych, a poczucie niepewności dodatkowo wzmaga szybki wzrost cen domów.
@RY1@i02/2010/053/i02.2010.053.000.011a.001.jpg@RY2@
Fot. Reuters/Forum
Premier Chin Wen Jiabao w niedzielę w Pekinie
@RY1@i02/2010/053/i02.2010.053.000.011a.002.jpg@RY2@
Ceny w Chinach rosną coraz szybciej
bartlomiej.niedzinski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu