Rok mocnego złotego
Dzisiaj euro po 3,99, a jutro 3,90? Czy czeka nas kolejny triumfalny marsz złotego? Czy zadłużeni w walutach już mogą obliczać topniejące raty, a eksporterzy rwać włosy z głowy?
Nic z tego. Surowa walutowa lekcja, jaką wszyscy odebraliśmy w ostatnich kilkudziesięciu miesiącach musiała nauczyć dystansu do tego rynku. Zwłaszcza teraz, gdy złoty, owszem, umacnia się, ale przyczyny tego ruchu nie są jasne. Wiadomo tylko, że zlecenia na kupno złotego pochodzą zza granicy. Ale co do intencji tych transakcji rynek gubi się w, nomen omen, spekulacjach. W gruncie rzeczy w sytuacji złotego ważne jest coś innego, bez zresztą jakiegoś zasadniczego związku z obecną zwyżką. Od blisko roku znów mamy stabilną walutę. Złoty na szczęście przestał nas zaskakiwać swoją słabością. Oczywiście, wszystko można wytłumaczyć wycofaniem się spekulantów. Ale to tylko część prawdy. Ta inna część prawdy, raczej ważniejsza, dotyczy zaufania i oceny kondycji naszej gospodarki. Czy z tym jest źle? Nie. Różnica pomiędzy permanentnymi narzekaniami w kraju a pochwałami, jakie zbiera Polska na świecie, jest dojmująca. Na razie pochwały górą - gdyby tak nie było, o stabilności złotego moglibyśmy tylko pomarzyć.
@RY1@i02/2010/022/i02.2010.022.000.002b.001.jpg@RY2@
Marcin Piasecki
Marcin Piasecki
marcin.piasecki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu