Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Czy lepiej spać spokojnie ze złotym czy drżeć o kurs waluty?

Ten tekst przeczytasz w 9 minut

JESZCZE KILKA lat temu decyzja o wyborze waluty, w której chcemy zaciągnąć kredyt na mieszkanie, wydawała się prosta - kredyty denominowane we frankach szwajcarskich lub euro miały niższe oprocentowanie, co oznaczało niższe raty. Zawirowania na rynkach walutowych zweryfikowały poglądy na ten temat

Przełom lipca i sierpnia był dla posiadaczy kredytów walutowych ciężkim okresem, z pewnością wielu z nich przybyło (podczas tych kilku letnich tygodni) dużo siwych włosów. A to za sprawą szaleńczej galopady franka szwajcarskiego, którego kurs wahał się nawet o kilkanaście groszy dziennie. Niestety dla wielu kredytobiorców była to droga lekcja, pokazująca , jak ryzykowne może być zaciąganie kredytu w walucie obcej. Oczywiście, to do osób zainteresowanych kredytem zawsze należy decyzja, czy chce takie ryzyko podjąć. Chcąc zadłużyć się w walucie, warto mieć jednak świadomość, że po pierwsze bierze się na siebie ryzyko wahania kursu, a po drugie od takiego kredytobiorcy wymaga się więcej. Kryteria przyznania kredytu walutowego często są dużo ostrzejsze niż w przypadku kredytu złotowego.

Większość ekspertów i analityków namawia do stosowania zasady: zaciągać kredyt w walucie, w której się zarabia. Jej zastosowanie eliminuje ryzyko kursowe, które (jak pokazują przykłady nie tylko ostatnich tygodni, ale i lat) może być spore.

Mimo to nawet w czasach kryzysu kredyty we frankach szwajcarskich cieszyły się stosunkowo sporym zainteresowaniem. Powód był jeden - znacznie niższe oprocentowanie. Dla przykładu 3-miesięczny LIBOR dla franka, który jest podstawą wyliczenia oprocentowania kredytu, wynosił na początku sierpnia 0,12 proc. Wskaźnik WIBOR 3M, na podstawie którego ustala się oprocentowanie kredytów złotowych, miał wartość 4,72 proc. (dane na 4 sierpnia 2011 r.).

Rachunek wydaje się więc prosty - kredyty walutowe są znacznie tańsze, w przypadku dużych kredytów różnice w wysokości miesięcznych rat mogą sięgać nawet kilkuset złotych. Brzmi to atrakcyjnie, ale trzeba się liczyć z innymi problemami.

Podstawowym minusem jest wspomniane już wcześniej ryzyko kursowe. Na przykład zaciągnęliśmy kredyt w wysokości 300 tys. zł denominowany we frankach szwajcarskich, gdy ta waluta kosztowała 3 zł. Na początku sierpnia, gdy kurs poszybował powyżej 4 zł, nagle okazało się, że nasz dług wobec banku to już ponad 400 tys. zł, i co gorsze, jest znacznie wyższy od wartości mieszkania, które jest jego zabezpieczeniem. W tej sytuacji bank może zażądać od kredytobiorcy dodatkowego zabezpieczenia , co oznacza dodatkowe koszty.

Oczywiście mechanizm działa również w drugą stronę, gdy kurs franka (lub euro) spada, nasze zadłużenie wobec banku też jest mniejsze, czego doświadczyli kredytobiorcy, którzy zaciągali kredyty np. w 2004 r., kiedy cena franka przekraczała 3 zł, a potem przez kilka lat systematycznie spadała (aż poniżej 2 zł w 2008 r.).

Jednak przewidywanie kursów walut zwłaszcza w długiej perspektywie (a kredyty mieszkaniowe bierzemy na wiele lat) jest niemożliwe i zakładanie powtórzenia się takiego właśnie scenariusza byłoby co najmniej nieroztropne. Zaciągając kredyt w walutach obcych, warto być raczej przygotowanym na niekorzystny rozwój wydarzeń na rynku.

Warto pamiętać, że w przypadku kredytu walutowego możliwe jest jego przewalutowanie, jednak i w tym przypadku należy bardzo dokładnie przeanalizować opłacalność takiego posunięcia i pamiętać, że wiąże się ono z kosztami. A w dodatku trzeba to robić przy odpowiednim (najlepiej jak najniższym) kursie waluty.

Kolejną wadą jest spread walutowy, czyli różnica pomiędzy kursem kupna a kursem sprzedaży danej waluty. Kredyt walutowy jest wypłacany przez bank po jego własnym, niższym kursie kupna (czyli po cenie, za jaką bank kupuje walutę od klientów), ale spłacany przez kredytobiorcę po, również ustalonym wewnętrznie przez bank, wyższym kursie sprzedaży (czyli po cenie, za jaką kupuje się walutę od banku). Mamy więc do spłaty więcej o koszt spreadu, co w skali kilkudziesięciu lat spłacania kredytu może oznaczać, że stracimy kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych bądź zyskamy, jeżeli kurs spadnie i utrzyma się wystarczająco długo poniżej kursu z dnia zaciągnięcia kredytu.

Ponieważ kredyt złotowy jest znacznie bezpieczniejszy dla klientów i sektora bankowego, Komisja Nadzoru Finansowego przez kolejne rekomendacje chce ograniczyć udzielanie kredytów walutowych. Nie każdy kredytobiorca jest bowiem przygotowany na huśtawkę nastrojów na rynkach walutowych.

Rekomendacja S - to dyrektywa KNF w zakresie dobrych praktyk przy udzielaniu kredytów hipotecznych. Narzuca ona bankom proponowanie kredytów w złotych polskich w pierwszej kolejności oraz inne obliczanie zdolności kredytowej dla kredytów walutowych - do wyliczenia zdolności kredytowej przyjmuje się kwotę kredytu powiększoną o 20 proc. i dodatkowo oprocentowanie takie, jakie obowiązuje dla kredytu złotowego. Jeśli więc kredytobiorca chce zaciągnąć kredyt na 100 tys. zł we franku szwajcarskim, to musi mieć zdolność do spłaty kredytu w wysokości 120 tys. zł oprocentowanego na poziomie kredytu złotowego.

Po letnich szaleństwach na rynku walutowym politycy postanowili ulżyć doli zadłużonych we frankach i w ekspresowym tempie przyjęli tzw. ustawę antyspreadową. Zgodnie z nią osoby, które mają kredyt walutowy, będą mogły spłacać go w euro czy frankach kupionych samodzielnie w kantorze lub innym banku, zwykle po korzystniejszym kursie. Raty będzie można uiszczać bezpośrednio w kasie banku, a także przelewem pocztowym lub internetowym. Kredytobiorca nie zostanie obciążony przez bank dodatkowymi opłatami czy prowizjami jak dotychczas, np. za prowadzenie konta walutowego czy za aneks do umowy.

Zmiany mają objąć nowe kredyty i te już zawarte, w części niespłaconej do dnia wejścia w życie ustawy. Ponadto w umowie kredytowej będzie musiała zostać zapisana wysokość spreadu stosowanego przez bank.

@RY1@i02/2011/161/i02.2011.161.214.004t17.801.jpg@RY2@

Kursy walut i rynkowe stopy procentowe

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.