Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie ma zgody agencji w sprawie obniżenia ratingu Stanów Zjednoczonych

1 lipca 2018

Standard & Poor’s otwarcie grozi Amerykanom degradacją, jeśli nie podniosą limitu zadłużenia i nie przyjmą planu dotyczącego naprawy finansów publicznych. Moody’s i Fitch zachowują więcej powściągliwości.

S&P, jedna z trzech najważniejszych agencji ratingowych, już w kwietniu zmieniła perspektywę ratingową 10-letnich obligacji Stanów Zjednoczonych ze stabilnej na negatywną. Oznacza to, że analitycy agencji uznali, iż Waszyngton ma w średniej perspektywie co najmniej 30 proc. szans na obniżenie notowań. - Profil fiskalny USA coraz bardziej odbiega od tego, co przyjęło się uważać za godne notowania AAA. Musieliśmy więc zweryfikować naszą opinię - tłumaczył wówczas odpowiedzialny za notowania USA David Beers.

Od tego czasu S&P wielokrotnie apelował do władz amerykańskich o bardziej zdecydowane działania w celu zredukowania deficytu i redukcji długu. Gdy do tego doszła kwestia parlamentarnego klinczu w sprawie limitu zadłużenia, agencja wprost zagroziła, że po 2 sierpnia obniży rating co najmniej do AA+, czyli do poziomu Belgii. Standard & Poors wyraziła nawet swoje oczekiwania co do pożądanego rozmiaru cięć: chodzi o 4 bln dol.

Pozostałe agencje zachowują większą ostrożność. Moodys wczoraj przyznał, że jego analitycy bacznie przyglądają się postępom w rozmowach między Demokratami a Republikanami. Jednak - jak w piątek powiedzieli przedstawiciele agencji - w najbliższym czasie nie należy raczej oczekiwać degradacji USA. Moodys zachowa zapewne współczynnik AAA przy negatywnej perspektywie. Przynajmniej do czasu, aż bieżące zobowiązania będą spłacane - niezależnie od tego, czy wyznaczona przez Biały Dom granica 2 sierpnia zostanie przekroczona.

Podobnie zachowuje się Fitch, najmniejszy z wielkiej trójki ratingowej. Dla Waszyngtonu to dobre wieści. Według dziennika "New York Times" degradacja współczynnika wiarygodności kredytowej przez pojedynczą agencję wywoła znacznie mniej zamieszania na rynkach niż podobna decyzja podjęta przez wszystkie trzy. A to już przekłada się na wymierną różnicę w zadłużeniu. Chodzi o miliardy dodatkowych dolarów, które trzeba by było wypłacić, gdyby stopy procentowe i rentowność obligacji poszły w górę o dodatkowe ułamki procent.

- Degradacja przyniesie wiele negatywnych konsekwencji, ale są one niczym w porównaniu z tym, co może przynieść niepodwyższenie limitu zadłużenia o czasie. Bardzo słusznie, że politycy skupiają się więc bardziej na tej drugiej kwestii - powiedział "New York Timesowi" Mark Zandi z Moodys Analytics, spółki siostrzanej agencji ratingowej o podobnej nazwie.

Michał Potocki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.