Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Jeżeli gdzieś szukać stabilności, to u nas

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Czy w tej chwili w ogóle możemy mówić o stabilności finansowej? Przecież przez strefę euro przetacza się kolejna fala złych wiadomości, a sytuacja takich państw jak Grecja to obraz nędzy i rozpaczy. Co więcej, kryzys finansów publicznych w niektórych krajach eurostrefy może boleśnie dotknąć sektor finansowy, który zainwestował w rządowe papiery państw, które właśnie na naszych oczach tracą swoją wiarygodność.

Na tym tle polski system finansowy wygląda całkiem nieźle. Jeżeli gdzieś szukać stabilności, to właśnie u nas. Polskie instytucje finansowe bez większych strat przeszły przez fazę kryzysu, która zaczęła się w 2008 roku, a teraz, jeżeli możemy mówić o kolejnej fali perturbacji na świecie - też nie widać dla nich jakiś realnych niebezpieczeństw.

Przypadek? Oczywiście można mówić o łucie szczęścia, że na przykład bańka nieruchomościowa i portfel kredytów w obcych walutach nie urosły u nas do niebezpiecznych rozmiarów, bo po prostu zabrakło na to czasu. Poza tym polskie banki miały i ciągle mają możliwość zarabiania na bardziej klasycznych przedsięwzięciach aniżeli inwestycje w ryzykowne instrumenty finansowe.

Ale można spojrzeć na to również od drugiej strony - nasze instytucje finansowe prowadziły odpowiedzialną politykę, mają profesjonalne zarządy, a regulacje dotyczące sektora są rozsądne. I w tym jednak upatrywałbym przyczyny tego, że znak zapytania dotyczący stabilności finansowej jest u nas znacznie mniejszy niż niektórych w krajach Europy Zachodniej.

Nie znaczy to jednak, że nie trzeba się poważnie zastanawiać co dalej. W polskim przypadku - jak utrzymywać tę stabilność, którą już mamy. W przypadku europejskim - jak zminimalizować wpływ kłopotów greckich czy portugalskich na system finansowy. A w obu przypadkach - jak próbować doprowadzić do tego, żeby wstrząsy, których świadkami jesteśmy już od trzech lat, już się nie powtórzyły albo przynajmniej nie były tak dotkliwe.

 

. W Europejskim Kongresie Finansowym, który odbywa się w Sopocie 26 i 27 maja, uczestniczą zarówno znani ekonomiści - polscy i zagraniczni - jak i praktycy znający od podszewki funkcjonowanie wielkich instytucji finansowych i przedsiębiorstw. Nad Kongresem - inicjatywą Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową - objął patronat komisarz UE ds. budżetu i planowania finansowego Janusz Lewandowski i prezes NBP Marek Belka. Przewodniczącym Rady Programowej jest Jan Krzysztof Bielecki - były premier Rady Ministrów. Paneliści i moderatorzy to m.in. Eric Berglöf, główny ekonomista Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, Charles Goodhart z London School of Economics, Stanisław Kluza, przewodniczący KNF, Jacek Krawiec, prezes PKN Orlen, Tomasz Zadroga, prezes PGE, Mateusz Morawiecki, szef BZ WBK, Ludwik Sobolewski, prezes zarządu GPW, Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP czy Roberto Nicastro, general manager UniCredit Group.

Tematy, jakimi zajmie się kongres, są kluczowe dla współczesnej gospodarki. Dotyczą zarówno świata finansów w nowej, postkryzysowej rzeczywistości, ciągle pełnej napięć, jak i niektórych dziedzin gospodarki - energetyki, infrastruktury i rynku nieruchomości - już przeżywających rewolucyjne zmiany lub stojących u progu reform. S.K.

@RY1@i02/2011/100/i02.2011.100.050.001b.002.jpg@RY2@

@RY1@i02/2011/100/i02.2011.100.050.001b.001.jpg@RY2@

Marcin Piasecki

Marcin Piasecki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.