Nowa pomoc albo życie
Jeśli Grecja nie będzie w stanie pozyskać kapitału na rynkach, zwróci się po następny kredyt do UE - zapowiedział w sobotę minister finansów Giorgos Papakonstantinu.
Po roku od pierwszej pożyczki okazało się, że kuracja zabija pacjenta. Bo nowy kredyt posłuży głównie do spłaty starych zobowiązań, które w połączeniu z drakońskimi reformami hamują wzrost gospodarczy. Pieniądze dla Grecji mają pochodzić z mechanizmu stabilizacyjnego - European Financial Stability Facility.
Wcześniej niemiecki "Spiegel" napisał, że Ateny będą zmuszone do wyjścia ze strefy euro. Powrót do drachmy i jej dewaluacja pozwoliłyby Grecji odzyskać konkurencyjność. Te informacje stanowczo zdementował szef rządu Georgios Papandreu.
Jednak sytuacja Grecji wymaga zdecydowanych działań. Z najnowszego raportu niemieckiego ośrodka analitycznego The European Economic Advisory Group (EEA) wynika, że Grecję czeka bankructwo w 2013 roku, gdy skończy się wart 110 miliardów euro program pomocowy UEi MFW. Jeszcze przed tą datą Ateny wystąpią o kolejny bailout, a jedyną skuteczną metodą odzyskania konkurencyjności będzie rezygnacja z euro. Wcześniej o konieczności powrotu do drachmy pisali m.in. były prezes Rezerwy Federalnej Paul Volcker, publicysta "Financial Times" Wolfgang Munchau i znany brytyjski ekonomista Charles Rowley.
mwp
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu