Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Miliardy zamrożone w nieruchomościach mają rozruszać hiszpańską gospodarkę

28 czerwca 2018

Rząd, wprowadzając wyższe zabezpieczenia kredytów, zmusza banki, by zaczęły uwzględniać rynkową rzeczywistość

Hiszpański rząd chce zmusić banki, by odblokowały fundusze zamrożone w nieruchomościach. Ma to doprowadzić do ożywienia gospodarki - która obecnie znajduje się w recesji - bez powiększania deficytu budżetowego.

Konserwatywny gabinet Mariana Rajoya przyjął w piątek projekt ustawy nakładającej na banki obowiązek zebrania łącznie dodatkowych 50 mld euro jako zabezpieczenia toksycznych kredytów nieruchomościowych. Te, które nie będą w stanie tego zrobić, będą musiały się połączyć z inną instytucją. Projekt w najbliższych dniach trafi do parlamentu, a ponieważ Partia Ludowa ma w nim bezwzględną większość, z jego przyjęciem nie będzie problemu.

Pozostałością po pęknięciu przed prawie czterema laty bańki nieruchomościowej w Hiszpanii jest 176 mld euro zamrożonych w toksycznych kredytach - nieruchomościach, których nikt nie chce kupić lub które przejął bank od niewypłacalnych kredytobiorców. Na dodatek kolejne 148 mld euro jest zamrożonych w kredytach, które są regularnie spłacane, ale wobec rosnącego bezrobocia również część tych kredytobiorców może utracić płynność. Banki jak do tej pory nie chciały uwzględniać w swoich bilansach obecnej - znacznie niższej - wartości posiadanych nieruchomości, bo oznaczałoby to przyznanie się do strat.

Zgodnie z projektem stopa zabezpieczenia kredytów na już ukończone budowy wzrośnie z 27 do 35 proc., na nieukończone - do 65 proc., a w przypadku działek budowlanych - z 31 do 80 proc. Największy hiszpański bank Santander będzie musiał zebrać dodatkowe 2,7 mld euro, BBVA - 2,6 mld euro, ale już Bankia, instytucja powstała z połączenia siedmiu regionalnych kas oszczędnościowych - aż 5,3 mld euro. O ile Santander czy BBVA nie będą miały problemu z nowymi regulacjami, część mniejszych banków na pewno tak.

Minister gospodarki Luis de Guindos liczy, że postawione pod ścianą banki w poszukiwaniu kapitału zaakceptują to, iż część pieniędzy jest nie do odzyskania, i uwzględnią w bilansach faktyczną wartość nieruchomości. Wtedy jest szansa, że na stojące od miesięcy domy (jest ich w Hiszpanii około miliona) znajdą się chętni, a to umożliwi bankom zaciąganie nowych pożyczek i przyczyni się do rozruszania całej gospodarki. Zamrożone w toksycznych kredytach 176 mld euro to równowartość 18 proc. rocznego PKB kraju. - Celem reformy jest to, by na rynku pojawiły się domy w obniżonych cenach. Wszyscy Hiszpanie, którzy chcą kupić nowy dom, będą mogli to zrobić - przekonywał de Guindos. - Lata zaprzeczania rzeczywistości nareszcie zbliżają się do końca i instytucje finansowe będą musiały uwzględniać ceny rynkowe w swoich bilansach - mówi Bloombergowi Santiago Lopez, analityk z Exane BNP Paribas.

Jednak oprócz kija jest też marchewka. Te banki, które nie będą w stanie same wypełnić nowych warunków, ale do maja przedstawią plan fuzji, dostaną dodatkowy rok na uwzględnienie strat w swoim bilansie. Będą mogły też skorzystać z pomocy utworzonego w 2009 r. FROB - państwowego funduszu, którego celem jest pomoc w restrukturyzacji banków. Choć jak zaznaczył de Guindos, pożyczki będą miały oprocentowanie rynkowe, by nie obciążać dodatkowo budżetu państwa.

Restrukturyzację hiszpańskiego sektora bankowego zaczął już poprzedni rząd, socjalistyczny gabinet Jose Luisa Zapatero. Skutkiem pierwszej fali fuzji było zmniejszenie liczby regionalnych kas pożyczkowych, cajas, które najmocniej ucierpiały wskutek pęknięcia bańki nieruchomościowej, z 42 do 15.

Przy okazji rząd wprowadził maksymalne limity pensji w bankach uratowanych przed bankructwem pieniędzmi z budżetu państwa. W bankach, które skorzystały z pomocy, będzie on wynosić 600 tys. euro rocznie, a w czterech całkowicie przejętych przez państwo - 300 tys. euro. Obecnie prezesi Bankii, która otrzymała 4,5 mld euro pomocy, rocznie zarabiają ponad 2 mln euro.

Niższe ceny domów mają zachęcić Hiszpanów do inwestycji

176 mld euro hiszpańskie banki mają zamrożone w toksycznych kredytach hipotecznych. Stanowi to aż 18 proc. PKB tego kraju

-1,5 proc. ma wynieść według najnowszych prognoz rządu tegoroczny wzrost gospodarczy. W przyszłym roku gospodarka wzrośnie o 0,3 proc.

5,27 mln bezrobotnych było w Hiszpanii na koniec 2011 r. To 22,85 proc. osób czynnych zawodowo

Bartłomiej Niedziński

bartlomiej.niedzinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.