Będą redukcja długu Grecji i bailout
Do ustalenia zostały kwestie techniczne, prywatni inwestorzy zgodzili się ponieść 50-proc. straty
Grecja i jej prywatni wierzyciele są bliscy zakończenia rozmów w sprawie restrukturyzacji długu. Do rozwiązania pozostało kilka technicznych kwestii i porozumienie w tej sprawie powinno zostać podpisane przed spotkaniem ministrów finansów strefy euro w poniedziałek po południu. Mają oni zatwierdzić przyznanie Atenom drugiego bailoutu.
Jak ujawnił wczoraj Poul Thomsen, główny inspektor Międzynarodowego Funduszu Walutowego, rozmowy dotyczą jeszcze trzech kwestii - obniżenia płacy minimalnej do poziomu 750 euro miesięcznie, ograniczenia możliwości pobierania wcześniejszych emerytur oraz sposobu dokapitalizowania banków. Nie wpływa to jednak na istotę porozumienia, zgodnie z którą prywatni inwestorzy zgadzają się na poniesienie 50-procentowej straty na posiadanych greckich obligacjach.
Dla Grecji oznacza to zmniejszenie całości zadłużenia o około 100 miliardów euro. Prawdopodobnie także obniżone zostanie - o 1 pkt proc. - oprocentowanie pozostałej części zadłużenia. Zawarcie porozumienia z prywatnymi inwestorami jest warunkiem niezbędnym do otrzymania przez ten kraj uzgodnionej w październiku drugiej pomocy finansowej, która ma wynieść 130 mld euro (pierwszy, wynoszący 110 mld euro bailout, przyznano Grecji w maju 2010 r.). Bez tych pieniędzy Ateny będą musiały 20 marca ogłosić niewypłacalność, bo tego dnia przypada termin wykupienia przez nie obligacji na kwotę 14,5 mld dol.
Wczoraj jednak jeden z urzędników Komisji Europejskiej przyznał anonimowo to, o czym od kilku dni spekulowała prasa - że z powodu głębszej niż zakładano recesji i wolniejszego cięcia deficytu budżetowego Grecja będzie potrzebowała dodatkowych 15 mld euro. Komisja już ponoć się zwróciła do pozostałych państw strefy euro o wygospodarowanie tej sumy.
Z kolei wczorajszy "The Wall Street Journal" podaje, że przyczyną przeciągających się rozmów Grecji z prywatnymi wierzycielami nie są różnice między nimi, lecz między MFW a Niemcami. Fundusz twierdzi, że obcięcie greckiego długu o 100 miliardów nie wystarczy do tego, by spadł on do poziomu 120 proc. PKB w 2020 r., tak jak to założono (obecnie jest to 160 proc.) i konieczne jest poniesienie strat przez pozostałe państwa strefy euro i Europejski Bank Centralny. Niemcy nie chcą się na to zgodzić, bo już teraz opinia publiczna w tym kraju jest bardzo niechętna udzielaniu pomocy Grekom. Berlin z kolei utrzymuje, że jedynym rozwiązaniem są dalsze drastyczne cięcia przeprowadzane przez grecki rząd. To wpisuje się zresztą w propozycję, o której przedstawiciele niemieckich władz nieoficjalnie mówią od kilku dni - by ustanowić specjalnego unijnego komisarza do nadzorowania greckiego budżetu.
Tymczasem berliński Instytut Badań Gospodarczych (DIW) w najnowszym raporcie napisał, że Grecja jest obecnie w trudniejszej sytuacji niż kraje postkomunistyczne na początku lat 90. O ile tamte miały - wprawdzie przestarzały - przemysł, o tyle w Grecji nie ma nawet tego, a sytuacja, w której główny motor gospodarki to turystyka, jest nie do utrzymania. Eksperci DIW argumentują, że Grecja potrzebuje pomocy w rodzaju nowego planu Marshalla, czyli inwestycji w nowoczesne technologie i przemysł. Uważają oni także, że łatwiej temu krajowi byłoby wyjść z kryzysu, gdyby był poza strefą euro. Opinię, że opuszczenie przez Grecję unii walutowej jest nieuniknione, wyraził wczoraj ekonomiczny noblista Paul Krugman.
@RY1@i02/2012/024/i02.2012.024.00000080b.802.jpg@RY2@
Bloomberg
Ewangelos Wenizelos, grecki minister finansów
Bartłomiej Niedziński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu