Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

W ekonomicznych Noblach rządzą USA

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Wszyscy trzej nagrodzeni w tym roku uprawiają dość efektowne, ale jednak spekulacje. Bo ich Nobel jest za rozważania o tym, jak przewidzieć kurs akcji. Z nauką nie ma to zbyt wiele wspólnego

Janem Toporowskim

Miał pan spokojny weekend?

Dlaczego?

Bo w ubiegły poniedziałek ogłoszono, kto dostał w tym roku ekonomiczne Noble. I zastanawiałem się, czy była nerwówka wśród was, brytyjskich ekonomistów. I cicha nadzieja, że może tym razem ja albo przynajmniej któryś z kolegów.

Nie (śmiech). My doskonale wiemy, że w Noblach rządzą Amerykanie. Pocieszamy się zwykle takim żartem, że w Sztokholmie (Noble z ekonomii przyznaje Szwedzka Akademia Nauk - red.) mają taki rozdzielnik. I po prostu w tym roku z tego rozdzielnika nie wypadała Europa. Nic się nie dało zrobić (śmiech).

I nagroda trafiła do trzech Amerykanów. Eugene''a Famy, Larsa Petera Hansena i Roberta Shillera.

Złośliwcy twierdzą, że Fama miał dostać Nobla już w 2008 r. Ale tuż przed ogłoszeniem upadł bank Lehman Brothers i zaczęły się wielkie problemy. Więc jakoś głupio byłoby dać Nobla twórcy hipotezy efektywnego rynku, w sytuacji kiedy rynek kompletnie się posypał.

Rozumiem, że prac Famy szczególnie pan nie ceni. A pozostałych nagrodzonych? Zwłaszcza Shiller pisze chętnie i dużo. Jego "Irrational Exuberance" ("Irracjonalna obfitość") czy "Zwierzęce instynkty" (wydane po polsku) były wręcz bestsellerami.

Nie chodzi o to, że ich nie cenię. Ale uważam, że wszyscy trzej nagrodzeni w tym roku uprawiają dość efektowne, ale jednak spekulacje. Bo ich Nobel jest w gruncie rzeczy za rozważania o tym, jak przewidzieć kurs akcji. Z nauką nie ma to zbyt wiele wspólnego. Przypomina mi się powiedzenie Isaaca Newtona, który stracił fortunę, gdy pękła bańka spekulacyjna nadmuchana przez Kompanię Mórz Południowych. Słynny matematyk skomentował to mniej więcej tak: - Mogę obliczyć ruch ciał niebieskich, ale szaleństwo tłumu jest nieobliczalne.

Strasznie pan surowy.

Bo widzę w ich pracach wiele luk, które sprawiają, że te propozycje mnie nie przekonują. Pierwszy problem polega na tym, że Fama i Shiller dochodzą przecież do zupełnie odmiennych wniosków. Jak to zgryźliwie ujął jeden z moich kolegów z London School of Economics, Fama dostał Nobla za pokazanie, że rynki są efektywne. A Shiller za dowód, że te same rynki efektywne nie są. Ale to w sumie nie ma dla mnie wielkiego znaczenia. Bo wydaje mi się, że obaj popełniają ten sam błąd. Ich rozumowanie opiera się na tworzeniu postaci modelowego inwestora. U Famy działa on racjonalnie, u Shillera nieracjonalnie. A mnie się wydaje, że taki inwestor po prostu nie istnieje.

To kto inwestuje?

Głównie instytucje finansowe, fundusze, banki. A to nie są pojedynczy ludzie. Nawet taki legendarny Warren Buffett nie działa na rynkach jako pojedynczy człowiek. Tylko stoi na czele instytucji, która obraca w ogromnym stopniu cudzymi pieniędzmi. To dlatego inwestycyjne pole manewru każdego uczestnika tej gry jest mocno ograniczone. Każdy ma swoje wewnętrzne regulacje dotyczące profilu własnego portfela, podejścia do ryzyka, płynności. Tak samo jest na rynku nieruchomości, któremu szczególnie uważnie przygląda się Shiller w swoich książkach. Ale zupełnie nie bierze pod uwagę kluczowych czynników społecznych. Takich jak na przykład nastawienia do posiadanych zasobów. Nie widzi, że na przykład w Anglii czy USA inwestuje się w nieruchomości, a w Niemczech mieszkania czy domy raczej się wynajmuje. On w ogóle tego w swoich rozważaniach nie bierze pod uwagę.

To dlaczego oni te Noble dostali?

To dowód, jak głęboko - nawet u członków Szwedzkiej Akademii Nauk - zakorzeniło się przekonanie, że amerykańska Wall Street jest reprezentatywna dla całego świata finansów. A nie jest. Poza tym często mam wrażenie, że takie próby unaukowienia mechanizmów kształtowania się cen akcji to mydlenie oczu. Ma pokazać, że giełda to nie jest kasyno. Trzeba zaś sobie powiedzieć wprost. To jest w ogromnym stopniu kasyno. I nie jestem pewien, czy prace Famy albo Shillera trochę tej prawdy nie zamazują.

@RY1@i02/2013/203/i02.2013.203.00000270a.802.jpg@RY2@

mat. Prasowe

Jan Toporowski, profesor ekonomii i finansów Uniwersytetu Londyńskiego. Jego "Dlaczego gospodarka światowa potrzebuje krachu finansowego" została uhonorowana Economicusem 2013 - nagrodą dla najlepszej książki ekonomicznej opublikowanej na polskim rynku wydawniczym. Urodził się i wychował w Wielkiej Brytanii (jego rodzice osiedli na Wyspach w czasie II wojny światowej)

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.