Złowieszcza hossa na rynku obligacji
Ledwo strefa euro wyczłapała z bagna, a już wydaje się tkwić w głębokiej kałuży. Fale paniki na rynkach finansowych wygasły, kapitał zaczął powracać na peryferie Eurolandu, a ryzyko czegoś, co znany ekonomista Barry Eichengreen nazwał matką wszystkich kryzysów finansowych, powoli mija. Ale jednocześnie w Europie panuje totalny brak wiary w powrót wzrostu gospodarczego. Widać to doskonale po ostatnich rekordach cen obligacji (czyli rekordowo niskim oprocentowaniu, bo ceny i rentowność poruszają się w odwrotnych kierunkach). Czy Europa będzie drugą Japonią, czyli obszarem, który utkwi w stagnacji? Jest takie ryzyko, aczkolwiek widzę też szanse dla strefy.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.