Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

BRIC - cegła nieco zmurszała

27 czerwca 2018

Przez lata Brazylia, Rosja, Indie i Chiny, czyli czwórka państw, które - od pierwszych liter nazw - nazwano grupą BRIC (z ang. cegła), była rajem dla inwestorów. Teraz to się zmienia

Moda na inwestowanie w krajach grupy BRIC, rozumianych jako całość, przemija - mówi Tomasz Matras, dyrektor i zarządzający funduszami akcji w Union Investment TFI. - Te państwa mają swoje wewnętrzne problemy, a ich gospodarki już nie będą rosły w takim tempie, do jakiego nas wcześniej przyzwyczaiły - uzasadnia. Państwa BRIC przez większość minionej dekady przeżywały prawdziwy rozkwit ekonomiczny, a indeksy tamtejszych giełd rosły jak na drożdżach. Zyskały w ciągu zaledwie kilku lat kilkaset procent. Najwięcej - 700 proc. urósł RTS, indeks giełdy moskiewskiej.

Skąd to się wzięło?

Chwyt marketingowy

BRIC jako określenie czterech największych wschodzących gospodarek świata pojawiło się już na przełomie wieków. Prawdziwie wielką popularność przyniosła mu ogłoszona w 2003 r. prognoza autorstwa analityków Goldman Sachs. Przewidywali oni, że Brazylia, Rosja, Indie i Chiny do połowy XXI wieku staną się globalnymi potęgami. Właśnie to spowodowało, że inwestorzy z całego świata masowo rzucili się podbijać tamtejsze rynki.

- Idea BRIC była od początku chwytem marketingowym, który miał pomóc sprzedać ten swoisty superprodukt - ocenia Marek Buczak, dyrektor ds. rynków zagranicznych w Quercus TFI. Z czasem nastąpiła jednak formalizacja bloku BRIC. W 2006 r. odbyło się pierwsze oficjalne spotkanie ministrów spraw zagranicznych czwórki, a później podobne szczyty organizowano już co roku.

Przez pierwsze lata, aż do przełomu lat 2007 i 2008, państwa BRIC były też w oczach inwestorów dość jednolitym bytem. Rynkowe tendencje dotyczące wszystkich czterech krajów były zbieżne, co widać dobrze, gdy porówna się ówczesne zachowanie giełdowych indeksów. Mimo pewnych różnic dotyczących dynamiki czy niewielkich opóźnień wobec ogólniejszego trendu rynki w krajach grupy BRIC zachowywały się dość podobnie.

Po załamaniu w 2008 r., które w różnym stopniu uderzyło w poszczególne kraje BRIC (najbardziej ucierpiała giełda w Moskwie), i w trakcie późniejszego odbicia zaczęły się zarysowywać coraz większe różnice. Wprawdzie wskaźniki rynków w Brazylii i w Indiach wróciły niemal do poziomu sprzed kryzysu, ale indeks giełdy w Szanghaju odrobił zaledwie połowę tego.

A od początku tej dekady trudno już zauważyć jakikolwiek wspólny trend dla rynków państw BRIC. Przy tym od przełomu 2010 i 2011 r. tempo rozwoju wszystkich czterech gospodarek zaczęło stopniowo słabnąć. - Te kraje faktycznie zaczęły tracić swój wcześniejszy blask co najmniej dwa, trzy lata temu - potwierdza Krzysztof Stępień, główny analityk i dyrektor inwestycyjny Opera TFI.

- Obecnie każde z tych państw ma swoje problemy, co powoduje, że atrakcyjność inwestycyjna grupy BRIC jako całości jest niska i nie przykuwa ona już takiej uwagi inwestorów jak kiedyś - tłumaczy także Marek Buczak. - Znacznie większy sens ma teraz selektywne inwestowanie - dodaje.

- Jeśli postrzeganie krajów BRIC przez inwestorów pogarsza się, to nie wynika to z ogólnego negatywnego nastawienia dla rynków wschodzących, a problemów i wyzwań, jakie stanęły przed każdym z tych krajów - mówi również Marcin Petrykowski, dyrektor zarządzający agencji ratingowej Standard & Poors na Europę Środkowo-Wschodnią.

- Nie wolno zapominać, że zdecydowanie zmienił się też punkt odniesienia. To, że gospodarki państw grupy BRIC zachowują się słabo, jest szczególnie widoczne, jeśli porówna się je z innymi rynkami, choćby z USA - mówi Krzysztof Stępień.

Na tę samą kwestię zwraca uwagę również Tomasz Matras: - W ciągu kilku ostatnich miesięcy w większości krajów, nie tylko rozwiniętych, ale i rozwijających się, można zaobserwować zdecydowaną poprawę sytuacji makroekonomicznej, tymczasem państwa grupy BRIC jakby stanęły w miejscu - mówi przedstawiciel UI TFI.

Lista problemów

Co jest tego przyczyną? - Po pierwsze globalne koncerny przez wiele lat lokowały swój kapitał w krajach BRIC głównie ze względu na tańszą siłę roboczą. Jednak w ostatnich latach, na skutek kryzysu rynku pracy na Zachodzie, konkurencyjność kosztowa pracowników krajów BRIC spadła - wyjaśnia Marcin Malinowski, menedżer ds. strategii inwestycyjnej w banku Friedrich Wilhelm Raiffeisen. I dodaje, że ten efekt pogłębia rosnące wykorzystanie automatyki i robotyki w coraz szerszych obszarach usług i produkcji.

- Po drugie, po kryzysie w 2008 r., prowadzona przez największe banki centralne nadzwyczaj luźna polityka monetarna spowodowała, że gotówka rozlewała się także na relatywnie płytkie rynki finansowe krajów rozwijających się. To powodowało windowanie cen ich aktywów - mówi dalej Malinowski. - Teraz, w związku z ograniczaniem przez amerykański Fed dotychczasowej polityki monetarnej, następuje odpływ kapitału spekulacyjnego z tych krajów, co powoduje spadki cen aktywów i kursów walut - mówi przedstawiciel grupy Raiffeisen. Dodaje, że banki centralne próbują temu przeciwdziałać, podnosząc stopy procentowe (na początku tego roku podwyżki stóp miały miejsce w Indiach), ale krótkoterminowym efektem jest dławienie koniunktury w gospodarce.

- Po trzecie część krajów rozwijających się korzystała na wzroście cen surowców, jednak od kilku lat popyt na surowce pozostaje stabilny ze względu na stagnację gospodarczą na świecie, a ich ceny nie rosną - dodaje Malinowski. Ma to znaczenie szczególnie dla Brazylii i - w jeszcze większym stopniu - dla Rosji, której rozwój wynika wciąż głównie z eksploatacji bogactw naturalnych.

- Jeśli organizm przez jakiś czas funkcjonuje na morfinie, to potem trudno mu się od niej odzwyczaić. Podobnie jest z bazującą na surowcach rosyjską gospodarką. Przywykła przez kilka lat do wysokich cen ropy oraz gazu i teraz trudno się jej od nich odzwyczaić - tłumaczy Krzysztof Stępień.

Z tym wiąże się jeszcze jedno ograniczenie: - Chodzi o nadreprezentację spółek powiązanych z sektorem surowcowym i brakiem dużych i ciekawych inwestycyjnie spółek z sektorów innowacyjnych - zauważa Malinowski.

W przypadku Rosji ważniejsza od sytuacji na rynku surowców może się okazać polityka. - Rosja cała jest polityką - mówi obrazowo Marek Buczak. Na ten czynnik wskazują również Malinowski i Petrykowski, a ten ostatni dorzuca jeszcze nieprzewidywalność klimatu biznesowego oraz osłabienie dotyczące sytuacji makroekonomicznej.

Wyzwania dla Chin to z kolei przede wszystkim słabsze wyniki dotyczące produkcji i osłabiony wzrost PKB. - Choć jest to wciąż ok. 7 proc. w skali roku, to inwestorzy spodziewali się od tak dużej gospodarki lepszych parametrów - mówi dyrektor Standard & Poors. - Chiny borykają się z problemem przeinwestowania, nadmiernego nastawienia na inwestycje infrastrukturalne i tani eksport. Stąd próba chłodzenia gospodarki oraz jej transformacji w kierunku konsumpcji wewnętrznej - dodaje menedżer z grupy Raiffeisen.

Główne problemy Indii i Brazylii to z kolei, jak mówią eksperci, zaniechanie reform oraz ryzyko polityczne. Nasi rozmówcy zwracają uwagę na brak ugruntowanej konkurencyjnej gospodarki rynkowej oraz społeczeństwa obywatelskiego, co w obu krajach wynika w dużym stopniu z rozwarstwienia klasowego. Mimo to Krzysztof Stępień uważa, że Indie są tym krajem z całej czwórki BRIC, który rozczarowuje najmniej (choć wskazuje, że od lat sporą bolączką tamtejszej gospodarki jest wysoka inflacja).

Kto teraz?

Pytani o gospodarki, które mogą stanowić inwestycyjną alternatywę dla krajów BRIC, analitycy wymieniają wiele różnych państw: - Coraz bardziej popularne stają się koncepcje inwestowania w mniejsze gospodarki azjatyckie czy południowoamerykańskie. Na topie są Indonezja, Turcja, Tajlandia, a nawet Egipt. I, co można wnioskować po zachowaniu się tamtejszych giełd, właśnie do tych państw, a nie do krajów BRIC napływ kapitału jest obecnie większy - mówi Marek Buczak.

- Widzimy pozytywne nastawienie wobec krajów Europy Środkowo-Wschodniej, Azji Południowo-Wschodniej oraz Meksyku. Takie cechy jak przewidywalność, stabilność oraz przejrzystość gospodarek stają się dziś kluczowe dla inwestorów - mówi Marcin Petrykowski.

- Obecnie dużo ciekawszym kierunkiem inwestycyjnym niż BRIC okazują się Turcja i Europa Środkowo-Wschodnia - uważa z kolei Tomasz Matras. W tej grupie zarządzający z UI TFI wskazuje przede wszystkim na nasz kraj. - Bardzo możliwe, że do Polski trafia także niewielka część kapitału, który od jakiegoś czasu inwestorzy wycofują z Rosji. Byłoby to całkiem logiczne, ponieważ jeżeli szukamy w regionie alternatywnych rynków o dobrych perspektywach, Polska i Turcja zdecydowanie się wyróżniają - mówi.

Zdaniem zarządzającego Quercus TFI, choć wobec kryzysu BRIC pojawiają się alternatywne możliwości inwestycyjne, nie należy się spodziewać, aby spotkały się z aż tak wielkim zainteresowaniem inwestorów jak BRIC. Powód? Nie są to tak duże kraje, jak Chiny czy Indie. - Kraje z grupy BRIC są jednak na tyle ważne dla światowej gospodarki, że zapewne nigdy zupełnie nie znikną z radarów inwestorów - potwierdza Marcin Petrykowski.

- I ja nie przekreślałbym ostatecznie krajów BRIC - mówi Krzysztof Stępień. Według niego na gospodarki należy patrzeć w pewnych cyklach, a te dotyczą nie tylko koniunktury, lecz także zainteresowań inwestorów czy wzajemnego oddziaływania gospodarek na siebie. W opinii analityka powszechność przekonania, że kraje BRIC są w odwrocie, może paradoksalnie świadczyć o tym, że nadchodzi odwrócenie trendu. Z kolei Marcin Petrykowski jest zdania, że renesans BRIC nastąpi dopiero wtedy, gdy gospodarki tych krajów poradzą sobie ze stojącymi przed nimi wyzwaniami. Przy czym, co potwierdzają też inni eksperci, atrakcyjność inwestycyjna Brazylii, Rosji, Indii i Chin będzie się zwiększać w różnym stopniu.

Problemy każdego z państw obniżają atrakcyjność całej grupy

@RY1@i02/2014/078/i02.2014.078.000001500.101.jpg@RY2@

Zmiana indeksów giełdowych krajów BRIC w latach 2003-2007 i 2011-2014

Bartłomiej Mayer

bartlomiej.mayer@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.