Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Do węgierskich problemów z frankami nam daleko, ale...

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 12 minut

Krajów, w których kredyty denominowane we frankach cieszyły się sporą popularnością, było wiele. Pod względem proporcji takich kredytów do produktu krajowego brutto Polska jest na trzecim miejscu, po Austrii i... Cyprze

Austriacy byli jednymi z pionierów kredytów we frankach. Sprzyjała temu bliskość Szwajcarii i fakt, że niemała liczba Austriaków pracowała po helweckiej stronie granicy. Kredyty w szwajcarskiej walucie pojawiły się w Austrii jeszcze w pierwszej połowie lat 90. I dotyczyły nie tylko - jak u nas - zakupów nieruchomości, lecz również dóbr konsumpcyjnych. Historia kredytów we frankach w Austrii ma znaczenie i dla nas, bo to właśnie wywodzące się stamtąd instytucje miały znaczący udział w pojawieniu się i upowszechnieniu tego typu kredytów w Polsce.

Istotne różnice

Chociaż obecnie jesteśmy w czołówce krajów z kredytami we frankach, to dziś udział takich kredytów w PKB jest na podobnym poziomie, jak w momencie wybuchu kryzysu w 2008 r. - nie przekracza 9 proc. Jest też zdecydowanie niższy niż na Węgrzech w szczytowym momencie ich problemów z tego typu kredytami. Tam po wybuchu kryzysu kredyty frankowe przekraczały 25 proc. PKB. Powyżej 20 proc. utrzymywały się do początków 2012 r., czyli do czasu wprowadzenia przez rząd Viktora Orbana pierwszych ułatwień w spłacie kredytów frankowych polegających na wprowadzeniu niższego niż rynkowy kursu forinta do franka, po którym można było spłacić zadłużenie. Z tego rozwiązania skorzystało 170 tys. węgierskich kredytobiorców.

Od Węgier - najczęściej przywoływanych przez zwolenników ustawowego rozwiązania problemu z kredytami frankowymi - różnią nas również inne kwestie. Po pierwsze, tam takie kredyty były używane, podobnie jak w Austrii, do finansowania zakupów konsumpcyjnych (u nas przez pewien czas dostępne były frankowe kredyty samochodowe, ale na niewielką skalę). Po drugie, węgierskie banki w dużo większym stopniu wykorzystywały kredyty frankowe do śrubowania swoich wyników finansowych niż banki w Polsce. U nas także co prawda powszechną praktyką wśród banków było ustalanie niekorzystnych dla klientów widełek kursowych (większość banków wykorzystuje przy kredytach walutowych własne tabele kursowe), a marże były wyższe niż w przypadku kredytów złotowych, mimo to klienci korzystali na spadku stóp procentowych w Szwajcarii - oprocentowanie i wysokość raty przy kredycie frankowym były niższe niż przy podobnym zobowiązaniu w złotych. Węgrzy na coś takiego nie mogli liczyć. Tam mimo obniżek stóp procentowych w Szwajcarii oprocentowanie udzielonych w przeszłości kredytów praktycznie się nie zmieniało.

Z kłopotami 3,6 proc.

Tę różnicę między Polską a Węgrami pokazywał kilka miesięcy temu podczas swojego wystąpienia w Sejmie Marek Belka, prezes Narodowego Banku Polskiego. Wysokość comiesięcznych obciążeń klientów banków w połączeniu z ogólną sytuacją gospodarki, która na Węgrzech w ostatnich latach była zdecydowanie gorsza niż w Polsce, przekłada się na kolejną różnicę: Polacy dużo lepiej radzą sobie ze spłatą kredytów walutowych niż Węgrzy. Tam udział niespłacanych kredytów frankowych przekraczał nawet 20 proc. U nas nawet po styczniowym gwałtownym umocnieniu franka wobec złotego jest to 3,6 proc.

Przez długi czas udział złych kredytów we frankach, który był zdecydowanie poniżej średniej dla całego portfela kredytów mieszkaniowych, od lutego 2015 r. jest już powyżej tej średniej (w przeszłości jakość portfela frankowego poprawiało to, że w przypadku postawienia kredytu w stan wymagalności był on przewalutowywany na złote i pogarszał statystyki nie frankowe, tylko złotowe). W marcu wartość tzw. należności z utratą wartości w przypadku kredytów frankowych pierwszy raz przekroczyła 5 mld zł. Według najnowszych dostępnych danych w sierpniu było to 5,1 mld zł, o 2 mld zł więcej niż dwa lata wcześniej. Dla porównania - całkowita kwota złych kredytów udzielonych gospodarstwom domowym to niemal 40,7 mld zł.

Wartość zabezpieczenia

Jak wynika z danych Komisji Nadzoru Finansowego, na koniec 2014 r. krajowe banki miały niespełna 543 tys. takich kredytów, o 19,6 tys. mniej niż rok wcześniej. Kredyty we frankach stanowiły około 29 proc. ogólnej liczby kredytów mieszkaniowych, ale jeśli wziąć pod uwagę wartość, to udział portfela frankowego rośnie do 38 proc. Przy kredytach frankowych średnio wartość zobowiązania jest większa niż przy złotowych. Na tym jednak nie koniec: w przypadku tego typu kredytów częściej pojawia się problem stosunku wartości należności do wartości zabezpieczenia: w portfelu frankowym 26,6 proc. kredytów miało wartość wyższą niż nieruchomość stanowiąca zabezpieczenie. W portfelu złotowym było to mniej niż 6 proc. Skutek? "Wysokie LTV części portfela kredytowego wzbudza obawy o sytuację finansową gospodarstw domowych, które nie podołałyby spłacie tych kredytów (m.in. brak możliwości spłaty całości zobowiązań wobec banku w drodze sprzedaży nieruchomości), jak też mogą wpłynąć negatywnie na sytuację banków posiadających znaczący portfel kredytów o takiej charakterystyce (gdyby doszło do znacznego pogorszenia ich spłacalności)" - napisał w podsumowaniu sytuacji banków w 2014 r. urząd Komisji Nadzoru Finansowego.

@RY1@i02/2015/197/i02.2015.197.214000100.802.jpg@RY2@

Udział kredytów we frankach szwajcarskich w PKB

Zdaniem ZBP

Od 15 stycznia 2015 r. wokół tematu kredytów hipotecznych, denominowanych i indeksowanych do walut obcych, narosło wiele nieścisłości, półprawd czy wręcz przekłamań. Są one konsekwentnie i szkodliwie szerzone przez różnego rodzaju zrzeszenia osób postrzegających siebie jako "szczególnie poszkodowane" w obliczu niezależnej decyzji Szwajcarskiego Banku Narodowego o uwolnieniu kursu franka. Jako przedstawiciele sektora bankowego, bezpośrednio współodpowiedzialnego nie tylko za przyszłość polskiej gospodarki, ale i oszczędności milionów Polek i Polaków, czujemy się także w obowiązku reagować w obliczu tego problemu z troską o najbardziej potrzebujących, znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej. Tym bardziej nie możemy dłużej pozostawać głusi na informacje rozpowszechniane przez członków wąskiej grupy, którzy w oczywisty i nieuzasadniony sposób podważają zaufanie do sektora bankowego. Działania te nakierowane są wyłącznie

w celu osiągnięcia osobistych korzyści finansowych i spełnienia własnych ambicji, niekiedy o charakterze politycznym. Stąd też, odnosząc się do tego typu publikacji, pragniemy przekazać Państwu konkretne i weryfikowalne dane, bezpośrednie odwołania do faktów i dokumentów, a przede wszystkim merytoryczne odpowiedzi na liczne mity, które bez żadnej odpowiedzialności za słowa zostały wpuszczone do opinii publicznej. Stanowisko Związku Banków Polskich znajdą Państwo w tekście .

Jan Dajek

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.