Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Unia rynków dobra czy zła?

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 9 minut

Pełna swoboda przepływu kapitału na terenie Unii Europejskiej to na razie tylko teoria. W praktyce wprowadzić ją ma dopiero projekt unii rynków kapitałowych (CMU)

Likwidacja barier, które wciąż blokują swobodny przepływ kapitału na terenie europejskiej wspólnoty, to zasadniczy cel projektu, jaki nazwano unią rynków kapitałowych. Miałaby ona - zgodnie z zamysłem Komisji Europejskiej - zacząć funkcjonować w praktyce już w 2019 r.

Przed miesiącem Bruksela zakończyła konsultacje dotyczące idei jednolitego europejskiego rynku kapitałowego. Szczegóły ogłoszono w tzw. zielonej księdze. Zebrano opinie m.in. Parlamentu Europejskiego, Rady Europejskiej, parlamentów narodowych, środowisk finansowych oraz przedstawicieli poszczególnych organizacji rynku kapitałowego i wkrótce ma zostać przedstawiony harmonogram wprowadzenia unii rynków kapitałowych.

Kapitał dla firm

CMU ma być, co podkreślają przedstawiciele KE, projektem o przełomowym znaczeniu dla zjednoczonej Europy. Jednak każda zmiana status quo, a szczególnie tak duża, budzi zarówno nadzieje, jak i obawy. Dotyczy to egzystencji poszczególnych krajowych rynków i giełd, w tym również giełdy warszawskiej.

- Plan unii rynków kapitałowych to dla GPW zarówno szansa, jak i zagrożenie - mówi mecenas Konrad Konarski, partner w Baker&McKenzie. Podkreśla, że w innych częściach świata, zwłaszcza w Ameryce Północnej, finansowanie poprzez rynek kapitałowy i finansowanie bankowe, to dwa równorzędne sposoby na zdobycie kapitału. Na Starym Kontynencie, w tym także w Polsce, firmy finansują się natomiast głównie kredytami bankowymi. - Jeżeli w Europie uda się zwiększyć udział rynków kapitałowych w finansowaniu biznesu, to zyskają na tym wszystkie europejskie giełdy, w tym GPW - uzasadnia Konarski.

- Sektor bankowy ma oczywiście wciąż dominujące znaczenie w finansowaniu unijnej gospodarki - przyznaje Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP. - Jednak w efekcie kryzysu gospodarczego, którego początkiem był upadek banku Lehman Brothers, a także z powodu regulacji, które potęgują różnego rodzaju wymogi kapitałowe i płynnościowe, nie jest w stanie spełnić oczekiwań w postaci stymulacji wzrostu gospodarczego w krajach Unii Europejskiej - dodaje. W jego opinii właśnie dlatego w Brukseli zrodził się pomysł, aby taką rolę w większej niż dotychczas części przejęły rynki kapitałowe. Problem w tym, że są one rozdrobnione i niejednorodne i właśnie stąd pomysł unii rynków kapitałowych.

Co nas może niepokoić?

- Zagrożeniem dla naszej giełdy może być pomysł daleko idącej konwergencji rynków kapitałowych w Europie - uważa partner w Baker&McKenzie. Według niego są takie obszary, w których przydałoby się dalsze zbliżanie zasad działania rynków w poszczególnych krajach UE. - Dyrektywa prospektowa, dyrektywa w sprawie rynków instrumentów finansowych (MiFID) czy Dyrektywa o prawach akcjonariuszy pokazały już, że ujednolicanie regulacji ma sens i pozytywnie wpływa na rozwój rynku. Warto starać się usunąć ciągle istniejące różnice, np. w opodatkowaniu instrumentów finansowych, postępowaniu upadłościowym emitentów czy procedurze zatwierdzania prospektów przez lokalnych regulatorów. Na pilne ujednolicenie w ramach całej UE czeka nawet tak podstawowa kwestia prawna, jak ustalenie własności i formy przenoszenia zdematerializowanych papierów wartościowych - wylicza mecenas Konarski.

Zarząd warszawskiej giełdy zdaje sobie z tego sprawę. - Do koncepcji zwiększenia znaczenia rynku kapitałowego w finansowaniu gospodarki UE, zwłaszcza małych i średnich firm, odnosimy się bardzo pozytywnie - mówi Paweł Tamborski, prezes GPW. Według niego należałoby się skoncentrować głównie na podnoszeniu poziomu transparentności rynku oraz na zachętach do średnio- i długoterminowego inwestowania. - Przy dopracowywaniu koncepcji trzeba jednak pamiętać o znaczeniu regionalnych rynków kapitałowych dla gospodarek poszczególnych państw. Ryzykiem dla polskiego rynku kapitałowego i krajowych przedsiębiorstw byłoby stworzenie takich warunków, które wspierałyby jedynie dalszy rozwój największych giełd europejskich - dodaje szef GPW.

Konrad Konarski jest zdania, że stworzenie jednego paneuropejskiego rynku, zwłaszcza z jednym omnipotentnym europejskim regulatorem, nie byłoby dla nas dobrym rozwiązaniem. - GPW zdobyła swoją obecną unikatową pozycję wśród europejskich giełd dzięki temu, że pozytywnie się wyróżniała. Działała sprawniej, umiała lepiej ściągać emitentów, zadbała o poparcie władz państwowych, nie bała się rozszerzać palety notowanych instrumentów i dbała o ich jakość, promując standardy ładu korporacyjnego lub komunikowania z rynkiem. Tę przewagę będzie miała szansę zachować tylko wówczas, jeżeli w ramach unii rynków kapitałowych lokalnym giełdom pozostawi się margines swobody i możliwość konkurowania - przekonuje mecenas.

Nie dla unifikacji

W jego opinii w ramach prac nad projektem CMU w interesie naszej giełdy byłoby popieranie idei unii rozumianej jako dalsze ujednolicenie regulacji i procedur oraz usunięcie barier pomiędzy rynkami. - Trzeba ustrzec się pokusy totalnej konsolidacji i stworzenia jednego europejskiego rynku kapitałowego lub, co sprowadza się do tego samego, kilkunastu identycznych rynków krajowych. Należy dbać o zachowanie lokalnych giełd z ich różnorodnością, specjalizacją regionalną lub branżową i choćby częściowo odmiennym poziomem regulacji i ryzyka - rekomenduje przedstawiciel Baker&McKenzie. Według niego nie da się zadekretować jednego rynku, który zadowalałby i fundusz HFT z Londynu, i inwestora indywidualnego z Lądka-Zdroju. - Jeżeli zabraknie różnorodności, konkurencji między rynkami lokalnymi i swobody ich wyboru, inwestorzy będą obracać europejskimi walorami na innych kontynentach albo na wirtualnych platformach obrotu. Po unii rynków kapitałowych pozostanie tylko Unia. Rynki i kapitał przeniosą się gdzie indziej - przestrzega Konarski.

A czy CMU jest dobrym pomysłem dla Polski? - Mamy na razie za mało informacji co do szczegółów i kierunków rozwoju tego projektu, by odpowiedzieć na takie pytanie - mówi prezes Jagiełło. - Nasza gospodarka, nasz system bankowy i nasz rynek kapitałowy są na innym szczeblu rozwoju niż dojrzałe rynki bankowe i kapitałowe starych krajów UE. Dlatego też powinniśmy zaangażować się w proces tworzenia ładu unii rynków kapitałowych, aby znać nadchodzące zmiany i wykorzystać je dla dobra polskiej gospodarki - podsumowuje prezes PKO BP.

@RY1@i02/2015/118/i02.2015.118.050000100.802.jpg@RY2@

FOT. MAT. PRASOWE

EKF to trzy dni dyskusji panelowych i dziesiątki wystąpień oraz debat. W tym roku w programie po raz pierwszy pojawią się debaty oksfordzkie: spotkanie pod hasłem "Warto być w strefie euro" poprowadzi Jan Krzysztof Bielecki. Na zdjęciu jeden z paneli z ubiegłorocznego kongresu

Bartłomiej Mayer

 bartlomiej.mayer@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.