W nowym roku warto mieć w portfelu surowce
FINANSE Transfer kapitału z rynku akcji na rynek surowców i przeniesienie części portfela obarczonej relatywnie niższym ryzykiem z obligacji skarbowych w kierunku obligacji korporacyjnych - tak zmienił się w porównaniu do zeszłego roku optymalny portfel inwestycyjny na 12 najbliższych miesięcy według ankietowanych przez DGP specjalistów
Anonimową ankietę wypełniło 24 analityków, ekonomistów i specjalistów od zarządzania aktywami. Według nich optymalny portfel inwestycyjny na 2017 r. powinien w 55 proc. składać się z aktywów zaliczanych do grupy relatywnie ryzykownych - akcji oraz surowców. To niemal identyczny odsetek jak w poprzednim roku, ale inne są proporcje między tymi dwoma klasami aktywów.
Specjaliści radzą ograniczenie udziału akcji notowanych na GPW o 2,3 pkt proc., do 22,7 proc. W dalszym ciągu powinny one jednak pozostać najważniejszym składnikiem portfela. W 2016 r. ta inwestycja - jeśli zmiany kursów akcji mierzyć najpopularniejszym indeksem WIG - dała zarobić 10 proc. To najlepszy wynik od 2012 r., kiedy kursy poszły w górę o 26 proc. Jeszcze lepszy rezultat przyniosła inwestycja w akcje spółek o średniej kapitalizacji, wchodzących w skład wskaźnika mWIG40. Jego wartość wzrosła w mijającym roku o ponad 15 proc. Część specjalistów zastrzega - jak na przykład zarządzający Caspar AM - żeby także w 2017 r. unikać spółek z WIG20. Ta grupa firm w pierwszej połowie kończącego się roku spisywała się zdecydowanie najsłabiej i dopiero wzrost kursów spółek powiązanych z rynkiem surowcowym w ostatnich miesiącach sprawił, że 2016 r. indeks kończy na plusie. Choć ostatnie 12 miesięcy generalnie dla posiadaczy akcji było udane, to jednak znaczące wahania kursów, a także duże różnice w stopach zwrotu pomiędzy poszczególnymi spółkami pokazują, że zarobić nie było łatwo. Dla przykładu akcje najlepszych w gronie firm o najwyższej kapitalizacji, czyli KGHM i CCC, zyskały niemal 50 proc., z drugiej strony papiery spółek energetycznych (Energa, PGE), Eurocash czy Orange straciły na wartości ponad 20 proc.
- W 2017 r. można się spodziewać wysokiej zmienności, podobnie jak w 2016 r. Fala populizmu w polityce, powrót inflacji i przesunięcie ciężaru oczekiwań z polityki pieniężnej na fiskalną będą wyznaczały trendy na rynkach finansowych. Mimo podwyższonego ryzyka, najlepsze perspektywy mają akcje. Stymulacja fiskalna, szybszy wzrost cen i przyspieszająca dynamika globalnego PKB będą tworzyły sprzyjające otoczenie dla tej klasy aktywów - uważa Grzegorz Zatryb, główny strateg Skarbiec AM.
W sumie jednak ankietowani przez nas specjaliści zalecają niższe zaangażowanie niż w mijającym roku nie tylko w polskie, ale także w zagraniczne akcje. Ich zdaniem optymalny udział papierów udziałowych notowanych na giełdach państw rozwiniętych powinien wynieść 11,8 proc., o 1,3 pkt proc. mniej niż na początku 2016 r. Udział akcji spółek z gospodarek zaliczanych do grupy emerging markets w portfelu specjaliści wyznaczyli na 5,3 proc., czyli o połowę niżej niż przed rokiem.
- Po ośmiu latach hossy w USA podchodzimy do akcji ostrożnie, choć nadal widzimy potencjał przede wszystkim na rynkach wschodzących oraz polskim parkiecie - mówi Tomasz Hońdo, główny analityk Quercus TFI.
- W przypadku zagranicznej części portfela proponuję koncentrację na akcjach amerykańskich oraz rynkach wschodzących, z uwzględnieniem państw Europy Środkowo-Wschodniej i Rosji, ale bez Turcji, oraz zdywersyfikowany portfel akcji azjatyckich z istotnym udziałem Indii - dodaje Piotr Tukendorff, doradca inwestycyjny z biura maklerskiego Deutsche Banku.
Część portfela poświęconą na ryzykowne aktywa specjaliści radzą uzupełnić w większym stopniu niż przed rokiem surowcami. Ich proponowany udział w portfelu sięga 16 proc., podczas gdy na 2016 r. wynosił jedynie 7 proc. Pod względem popularności to trzecia klasa aktywów w naszej ankiecie, ustępująca jedynie krajowym akcjom i obligacjom korporacyjnym.
- Rok 2017 będzie stał pod znakiem odchodzenia od ultraliberalnej polityki pieniężnej. To będzie możliwe tylko wtedy, gdy inflacja i wzrost gospodarczy będą w trendach wzrostowych. Jednocześnie po kolejnej podwyżce stóp procentowych w USA zacznie rosnąć ryzyko zacieśniania polityki pieniężnej w innych częściach świata, co doprowadzi do zakończenia trendu wzrostowego na dolarze.
Wszystkie te czynniki sprzyjają surowcom, które 2016 r. kończą symptomami ostatecznego zakończenia kilkuletniej bessy i rozpoczęcia długofalowych zwyżek - ocenia Krzysztof Stępień, główny ekonomista DM PGE.
Po trwających półtora roku spadkach ponad 50 proc. zyskała w mijającym roku ropa naftowa. Utrzymaniu trendu wzrostowego sprzyjać powinna uchwalona przez państwa OPEC pod koniec listopada redukcja wydobycia, do której przyłączyły się niektóre państwa spoza kartelu, w tym Rosja, największy producent surowca na świecie. Jednak w ocenie części specjalistów duże zapasy i możliwości zwiększania wydobycia ropy ze złóż łupkowych w USA powodują, że w dłuższym terminie utrzymanie cen surowca na obecnym poziomie może być trudne. Nasi ankietowani uznali jednak, że to właśnie surowce energetyczne powinny mieć niemal 40-proc. udział w tej części portfela, zdecydowanie wyższy niż metale szlachetne (25 proc.) oraz towary rolne i metale przemysłowe.
- Złoto powinno mimo wszystko skorzystać na ewentualnym dalszym wzroście inflacji - uważa Tomasz Hońdo.
Metale szlachetne, choć w perspektywie 12 miesięcy zyskały na wartości ok. 15 proc. w przeliczeniu na złote, to jednak pod koniec roku znalazły się w wyraźnym trendzie spadkowym. Po zwycięstwie Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w USA inwestorzy uznali, że wzrost największej gospodarki świata w 2017 r. przyspieszy, co zmusi tamtejsze władze monetarne do szybszych niż się wcześniej wydawało podwyżek stóp procentowych. W tym przekonaniu utwierdziło rynek grudniowe posiedzenie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku, na którym nie tylko zapadła decyzja o podniesieniu podstawowej stopy procentowej o 0,25 pkt proc., do 0,50-0,75 proc., ale także zapowiedziane zostały trzy kolejne podwyżki w 2017 r. Podwyższanie stóp procentowych z reguły przyciąga kapitał do USA i prowadzi do wzrostu wartości dolara, co jest zjawiskiem niekorzystnym dla złota i innych surowców (bo ich notowania wyrażone są w dolarach - wzrost jego wartości sprawia, że surowce stają się droższe dla ich nabywców posługujących się innymi walutami, co zmniejsza popyt). Z tej zależności złoto nie dało rady się wyrwać, w przeciwieństwie do ropy naftowej czy metali przemysłowych, w przypadku których inne czynniki zadziałały silniej niż wzrost wartości amerykańskiej waluty.
Zmiany kursów walutowych były z punktu widzenia krajowych inwestorów jednym z ważniejszych czynników determinujących stopę zwrotu osiągniętą w 2016 r. W mijającym roku złoty należał do najsłabszych walut świata - dolar zyskał do naszej w ciągu ostatnich 12 miesięcy 7 proc., dochodząc w połowie grudnia do 4,28 zł, najwyższego poziomu od 15 lat. Złoty stracił 3 proc. nawet do słabego euro. Innym słowy, zdecydowana większość zagranicznych inwestycji przyniosła w tym roku zysk (z wyjątkiem na przykład lokat w brytyjskich funtach), nie tylko ze względu na wzrost notowań instrumentu bazowego, ale także ze względu na osłabienie krajowej waluty. Na ten rok nasi eksperci zalecają udział krajowych aktywów w portfelu na poziomie 57,4 proc., o 1,7 pkt proc. wyższym niż 12 miesięcy wcześniej.
- Złoty jest niedowartościowany, przez co depozyty walutowe nie mają większego sensu - ocenia Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB DM.
Zdaniem analityka to "niedowartościowanie" nie oznacza, że automatycznie krajowa waluta będzie się umacniała, ale zwiększa prawdopodobieństwo takiego scenariusza.
Istotne zmiany eksperci zaproponowali w bezpiecznej części portfela. Instrumentem, który zapewnić ma stabilność wyników, a jednocześnie pozwolić osiągnąć godziwy zysk, są obligacje korporacyjne. To obecnie druga pod względem popularności klasa aktywów. Przed rokiem wygrywała jedynie z surowcami i zagranicznymi obligacjami skarbowymi. Średni udział obligacji krajowych przedsiębiorstw w portfelach ankietowanych sięgnął 16,4 proc. i jest wyższy niż rok wcześniej o 9,2 pkt proc. Papiery dłużne zyskały kosztem krajowych obligacji skarbowych, depozytów złotowych, zagranicznych obligacji skarbowych i depozytów walutowych, chociaż dwie ostatnie klasy aktywów trudno uznać za w pełni bezpieczne, skoro obarczone są ryzykiem niekorzystnych zmian kursów walutowych.
- Bezpieczną część portfela trzeba dostosować do faktu, że wraca inflacja. W takiej sytuacji preferujemy obligacje o zmiennym oprocentowaniu w Polsce i z rynków, które nie są zagrożone wzrostem stóp procentowych - mówi Grzegorz Zatryb.
Według zgodnej opinii ekspertów tempo zmian cen w Polsce w grudniu będzie po raz pierwszy od ponad dwóch lat dodatnie w ujęciu rocznym, ale też inflacja w najbliższych miesiącach w dalszym ciągu pozostawać będzie znacznie poniżej celu Narodowego Banku Polskiego (2,5 proc.). Tym samym podwyżki stóp w Polsce, które spowodowałyby spadek cen obligacji krótkoterminowych i doprowadziły do istotnych strat fundusze obligacji (to najpopularniejszy sposób, w jaki Polacy lokują oszczędności w papiery dłużne), które w ostatnich miesiącach i tak notują najsłabsze wyniki od dekady, są na razie mało prawdopodobne.
- W bezpiecznej części portfela unikamy depozytów. Preferujemy obligacje skarbowe, w porównaniu do zeszłego roku dodajemy korporacyjne i zagraniczne papiery dłużne - zaleca Witold Wroński, doradca inwestycyjny z Ipopema TFI.
Część ankietowanych sugeruje, żeby utrzymywać część portfela na depozycie, z myślą o ewentualnym wejściu na rynek, gdyby w najbliższych miesiącach pojawiły się nadzwyczajne okazje inwestycyjne.
- Spory udział gotówki pozwoli zwiększyć zaangażowanie w akcje, jeśli nadarzy się okazja, w postaci spadku cen akcji na rynkach rozwiniętych o 15-20 proc. - radzi Przemysław Kwiecień.
@RY1@i02/2016/252/i02.2016.252.214000100.801.jpg@RY2@
Jak inwestować w 2017 r.
@RY1@i02/2016/252/i02.2016.252.214000100.802(c).jpg@RY2@
Polityka dostarczyła inwestorom wielu niespodzianek w 2016 roku, co nie załamało wprawdzie hossy na rynkach akcji, ale negatywnie wpłynęło na wartość złotego
Portfele liderów
Choć nasza ankieta co do zasady jest anonimowa, to po uzyskaniu zgody ujawniamy najlepsze portfele za 2016 r. i propozycje ich autorów na najbliższe miesiące. Na wstępie - wszystkie 27 portfeli, dla których byliśmy w stanie policzyć stopy zwrotu - przyniosły zysk. Średnio na poziomie 9 proc. Przeciętna stopa zwrotu uwzględnia zarówno portfele bezpieczne, jak i bardziej ryzykowne (zarówno rok temu, jak i obecnie pytamy specjalistów o to, jaki poziom ryzyka byłby ich zdaniem optymalny w najbliższych 12 miesiącach).
W mijającym roku najwięcej - ok. 19 proc. - zarobił portfel Marcina Mroza. Ekonomista Warty był najskuteczniejszy, bo zagrał wbrew trendom panującym na początku 2016 r. - zaproponował na przykład największy udział w portfelu rubla, co dało zysk przekraczający 40 proc. Wygrał także na tym, że cały portfel zaangażował w aktywa zagraniczne, nawet jeśli stracił na lokacie w brytyjskiego funta.
W kategorii portfeli relatywnie bezpiecznych (preferowany poziom ryzyka od 1 do 3) najlepiej wypadła propozycja Marcina Luzińskiego, ekonomisty BZ WBK. Luziński skonstruował portfel składający się z 20 pozycji, w których największy udział miały krajowe akcje, depozyt złotowy, krajowe obligacje skarbowe (po 15 proc. portfela) oraz zagraniczne obligacje skarbowe i surowce (po 10 proc. portfela). Łączy zysk w skali roku - 8 proc.
@RY1@i02/2016/252/i02.2016.252.214000100.803(c).jpg@RY2@
Portfel Marcina Mroza. Najlepszy wynik w kategorii portfeli ryzykownych w 2016 r.
Tomasz Jóźwik
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu