Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Firma

Inwestor w start-upie ogranicza rolę właściciela

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Jak godzić ze sobą rozbieżne interesy partnerów biznesowych

Współpraca przedsiębiorcy z inwestorem w przypadku projektu na etapie rozruchu (start-up) nie jest zadaniem łatwym. Właściciel jest zwykle przekonany, że jego pomysł jest równie ważny jak wynalezienie komputera. Jednocześnie często zdarza się, że jest osobą niekoniecznie posiadającą doświadczenie, postrzegającą za to siebie jako stratega i wizjonera, na bazie niewdrożonego, choć atrakcyjnie wyglądającego pomysłu.

Z drugiej strony do stołu siadają inwestorzy, który oczekują niewyobrażalnych zysków bez ryzyka, uważają, że wszystko można zrobić szybciej i taniej.

Nie znaczy to jednak, że doprowadzenie do porozumienia jest zadaniem niewykonalnym. Obie strony potrzebują siebie nawzajem. Rozpoczynając współpracę, należy pamiętać jednak o kilku istotnych kwestiach. Pierwszą są cele, które przyświecają wszystkim zaangażowanym w cały proces stronom. Głównym zadaniem inwestora jest wygenerowanie zysku na projekcie, co wiąże się z oczekiwaniami wzrostu firmy, zabezpieczaniem przed niepotrzebnym ryzykiem, a ostatecznie sprzedażą dowartościowanych udziałów. Dlatego pilnować on będzie, by biznes rozwijał się zgodnie z założeniami, sposobów wydatkowania przez firmę zdobytych podczas inwestycji środków.

Główny cel przedsiębiorcy natomiast jest zazwyczaj inny. Często, co poniekąd zrozumiałe, więcej uwagi poświęca on na udoskonalanie produktu, poszerzenie jego zastosowań. Niestety często towarzyszy temu zaniedbanie sprzedaży, a co za tym idzie, tak lubianej przez inwestorów monetyzacji pomysłu. Dodatkowo właściciel start-upu musi poświęcić czas na spotkania z inwestorem, prezentacje i raporty, aby ten czuł się dobrze poinformowany o bieżących postępach realizacji (lub ich braku). Dlatego niezwykle istotne jest, aby pamiętać, że podstawowym celem współpracy z inwestorem jest jednak finansowy zarobek obu stron. Niekiedy wymagać to może zmiany docelowego klienta, a co za tym idzie, także przebudowania produktu, przyspieszenia bądź spowolnienia harmonogramu realizacji.

Mając inwestora, przedsiębiorca traci część wolności, która cechuje nowe projekty. Przypadkiem, który często wzbudza wątpliwości, jest umieszczanie w umowach inwestycyjnych klauzul "tag along" i "drag along", możliwości i obowiązku dołączenia się obu stron do ewentualnej transakcji sprzedaży udziałów. W sytuacji, kiedy potencjalny kupiec zainteresowany będzie całościowym pakietem udziałów (100 proc.), zapis taki pozwala na dokonanie transakcji, chociaż dla przedsiębiorcy, zazwyczaj emocjonalnie związanego z projektem, może to być trudne.

Drugim istotnym aspektem jest sporządzenie odpowiedniej umowy inwestycyjnej. Ze względu na to, że jej kształt zazwyczaj proponowany jest przez inwestora, przedsiębiorca powinien dokładnie i spokojnie (nie pięć minut przed spotkaniem i w obecności przyszłego partnera) przeczytać i zrozumieć wszystkie zapisy. W razie wątpliwości dobrze skonsultować poszczególne punkty z prawnikiem, a także dopytać, czemu służą. Poważny inwestor nie powinien czuć się urażony propozycją zmian poszczególnych punktów, a nawet modyfikacją całej umowy bądź usunięciem niekorzystnych, z punktu widzenia właściciela projektu na etapie rozruchu, zapisów. Można też zaproponować inne rozwiązania istotnych kwestii. Procesu ustalania ostatecznych warunków nie powinien być na siłę ani przedłużany, ani skracać. Musi trwać tak długo, jak to konieczne, aby obie strony w momencie podpisania były usatysfakcjonowane. Umowa ta bowiem nie oznacza tylko jednorazowego zastrzyku kapitału. Będzie regulowała wzajemne stosunki przedsiębiorcy i inwestora przez dłuższy czas. Okaże się ona szczególnie ważna, gdy projekt nie będzie rozwijał się zgodnie z oczekiwaniami, co zdarza się często. W takiej sytuacji inwestor, chcąc zminimalizować poniesione straty, może zamknąć dostęp do finansowania i przejąć kontrolę nad projektem. Postępowanie w takim przypadku powinno być określone w umowie, tak by uniknąć wzajemnych pretensji i rozczarowań.

Warto pamiętać, że po pozyskaniu inwestora realizowane mogą być nie tylko idee właściciela pomysłu. Również do rozwiązań wnoszonych przez inwestora trzeba będzie się ustosunkować (czasem je wdrożyć).

Kiedy już umowa inwestycyjna zostanie parafowana, należy zakasać rękawy i zrealizować roztaczane w prezentacjach i biznesplanach wizje. Regularnie potrzebne jest podsumowanie prac i ewentualna aktualizacja założeń i planów. Należy pamiętać, że dla przedsiębiorcy odchylenie od zakładanego planu może wydawać się uzasadnione. Jednak to zadaniem inwestora jest weryfikacja, czy faktycznie ma ono podstawy, czy też wynika z zaniedbań po stronie przedsiębiorcy. Dostarczenie przy tym pełnej, wiarygodnej informacji, leży po stronie przedsiębiorcy.

Efektywna współpraca na etapie start-up jest możliwa. Ale pod warunkiem że będzie kreowana z dobrą wolą i profesjonalnie przez obie strony umowy.

@RY1@i02/2013/010/i02.2013.010.13000040h.101.jpg@RY2@

Grzegorz Jajuga, ekonomista, specjalista od zarządzania i wyceny przedsiębiorstw

Grzegorz Jajuga

ekonomista, specjalista od zarządzania i wyceny przedsiębiorstw

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.