Baśniowy czeski napastnik
Rudolf Kučera jest moim ulubionym piłkarzem, choć nigdy nie widziałem, jak gra
Jak wiele ciekawych dla mnie rzeczy z dziedziny literatury lub sportu, sprawa ta wzięła początek po lekturze tekstów Michała Okońskiego. To u niego znalazłem nawiązania do twórczości czeskiego pisarza Oty Pavla. W głowie dźwięczała mi fraza z jego opowiadania „Puchar od Pana Boga”, zacytowana przez Okońskiego przy okazji opowieści o Kubie Błaszczykowskim: „Pan gra całym sercem, można by wręcz powiedzieć, że pan gra, jakby bronił pan prawdy...”.
Kiedy przed wakacjami wznowiono wydania dwóch zbiorów opowiadań Pavla – „Puchar od Pana Boga” oraz „Śmierć pięknych saren” – kupiłem obie książki. I przepadłem w nich bez reszty. Chłonąłem opowieści o dawnych wyprawach na ryby i o zmaganiach człowieka w czasach, gdy sport znaczył coś znacznie więcej niż jedynie pieniądze. Przeczytałem je wiele razy i wciąż nie mogę się od nich uwolnić, a szczególnie od pewnej historii ze zbioru „Puchar...”. Czuję jakąś niepowstrzymaną potrzebę, by się podzielić tym, czego dotyczy opowiadanie „Haló, taxi!”, oraz przekazać ustalenia, których dokonałem na jego podstawie. Sam nie wiem do końca, po co i dlaczego, ale jest to dla mnie istotna sprawa, niepozwalająca mi zaznać spokoju.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.