Małe jest piękne. Niech zostanie bezpieczne
Małe i średnie firmy rocznie wypracowują prawie połowę polskiego PKB. Jednak to one na swojej drodze spotykają więcej przeszkód i problemów niż ich więksi kontrahenci
Aż 42 proc. mikro, 37 proc. małych i co czwarte średnie przedsiębiorstwo żali się na konieczność ograniczania inwestycji. Bariera ta wywołana jest przez zatory płatnicze.
Zjawisko zatorów płatniczych polega na kumulowaniu się zadłużeń i przechodzeniu ich na kolejnych, powiązanych ze sobą kontrahentów. Najprostszym przedstawieniem tego procesu będzie domino - zachwianie jednego elementu uruchamia kolejne mechanizmy kryzysowe w firmie. Tego typu łańcuchy nieregulowanych zobowiązań mają znaczący wpływ na ograniczenie obrotu gospodarczego, a co za tym idzie, redukcję zatrudnienia i wyhamowywanie inwestycji wśród dotkniętych nimi przedsiębiorstw.
Niestety sytuacja ta jest nieco podsycana przez media. Nieustanne straszenie kryzysem spowodowało, że wielu przedsiębiorców zaczęło się asekurować i płacić swoim dostawcom dopiero wówczas, gdy otrzymają należność od swoich klientów. Postawa ta wynika z obawy, że jeśli uregulują rachunki wobec tych pierwszych, a nie dostaną zapłaty od drugich, zostaną bez środków na prowadzenie działalności gospodarczej. I to jest zasadniczy powód narastania zatorów płatniczych.
Jak wynika z prowadzonego wspólnie przez Krajowy Rejestr Długów, Biuro Informacji Gospodarczej SA i Konferencję Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce cyklicznego badania "Portfel należności polskich przedsiębiorstw", krajowi przedsiębiorcy wciąż skarżą się na narastające problemy z odzyskiwaniem należności. Ostatni raport wskazuje, że już co czwarta polska firma zauważa pogorszenie w tej kwestii. Spośród firm mniejszych około 75 proc. odpowiedziało, że nie jest im obcy problem odzyskiwania należności. Dla mniejszych graczy na rynku jedna niezapłacona faktura może oznaczać dramatyczne problemy: wywrócenie płynności finansowej firmy, a w najgorszym scenariuszu - jej upadek.
Przyczyn upadłości i tarapatów finansowych wielu firm upatrywać należy w istniejących w nich samych czynnikach wewnętrznych. Często zdarza się bowiem, że główną przyczyną upadłości staje się brak doświadczenia kadry zarządzającej, czasami zarząd małej firmy może mieć świetny pomysł, ale z kolei nie posiadać żadnych umiejętności jego rozwijania i zarządzania przedsiębiorstwem. Braki te uwidaczniają się między innymi w braku odpowiedniego planu działania i rozwoju, zamknięciu się w jednej usłudze, nieumiejętnym doborze kontrahentów i zawieraniu transakcji z niesprawdzonymi firmami.
Każdej z tych sytuacji można uniknąć - czy to korzystając z porad bardziej doświadczonych, czy też uświadamiając sobie, że w biznesie najważniejsze jest działanie według zasady ograniczonego zaufania. Jak wynika z przeprowadzonych w połowie roku badań programu Rzetelna Firma, ponad 80 proc. przedsiębiorców zdarzyło się stracić pieniądze lub wyprodukowane dobra, dlatego że klient lub podwykonawca nie wywiązał się z umowy. Dla 36 proc. badanych była to strata większa niż tysiąc złotych, 33 proc. straciło ponad 20 tysięcy. Rzetelna Firma zapytała również, czy firmy sprawdzają rzetelność kontrahentów przed podjęciem współpracy. Mimo że większości z badanych osób zdarzyło się ponieść realną, często niemałą stratę na skutek nieuczciwego działania kontrahenta, aż 26 proc. nie sprawdza w ogóle, z kim podejmuje współpracę. Jest to prawdziwy błąd.
Uświadomienie sobie, że regularny monitoring kontrahentów, prześwietlanie ich i sprawdzanie, jak wygląda ich historia płatnicza, może stać się bardzo prostym i skutecznym zabiegiem zapobiegającym podjęciu złych decyzji. Wprowadzenie do kultury firmowej przywiązywania wagi do wiarygodności finansowej kontrahentów oznaczać będzie dla nich to, że prowadzący firmę znają sposoby weryfikowania innych, a więc też pewnie wiedzą, w jaki sposób odzyskać swoje należności. W przypadku mniejszych firm jest to szczególnie ważne, ponieważ wiele z nich nie przykłada do tego wielkiej wagi, licząc, że inni są uczciwi i jakoś uda się przejść od kontrahenta do kontrahenta.
Naprawdę nie jest warto działać w myśl zasady "Mądry Polak po szkodzie". Czasami lepiej jest postarać się zabezpieczyć swój interes wcześniej i w ten sposób uchronić się przed stratami ponoszonymi w wyniku niezrealizowania należności lub utraty środków przekazanych jako zaliczki podmiotowi, którego zła sytuacja ekonomiczna może grozić bankructwem. Dlatego właśnie finansowi eksperci rekomendują korzystanie z dostępnych na rynku możliwości weryfikacji kontrahentów. Przedsiębiorcy mają dostęp do wielu użytecznych służących temu narzędzi. Mogą sprawdzić, czy firma legitymuje się aktualnym certyfikatem poświadczającym uczciwość, jak na przykład Certyfikat Rzetelności, mają możliwość weryfikowania opinii o firmie w Krajowym Rejestrze Długów. Mogą również sprawdzać wiadomości umieszczone na forach internetowych, czy zasięgać opinii innych przedsiębiorców. Nie dajmy się więc skusić szybkim zyskiem z intratnej transakcji, pomyślmy zawczasu i zabezpieczmy się przed potencjalnym ryzykiem. Z doświadczeń Krajowego Rejestru Długów wynika, że korzystający z usługi sprawdzania kontrahenci przy siedmiu sprawdzeniach zawsze trafiają na jednego nieuczciwego. Statystyka jest jednak bezwzględna, więc po co niepotrzebnie ryzykować?
@RY1@i02/2012/208/i02.2012.208.20000050l.802.jpg@RY2@
Andrzej Kulik, pełnomocnik zarządu Krajowego Rejestru Długów
Andrzej Kulik
pełnomocnik zarządu Krajowego Rejestru Długów
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu