ZUS odda zabrane świadczenia, kiedy
emeryt się o nie upomni
Pani Jadwiga od ponad 20 lat pracuje w jednym
z samorządów. W marcu 2009 r.
osiągnęła powszechny wiek emerytalny, nie
zrezygnowała jednak z zatrudnienia. - Nieco
wcześniej weszły w życie przepisy
umożliwiające łączenie pracy zawodowej z
pobieraniem emerytury. Ucieszyłam się i
zdecydowałam o wzięciu w banku kredytu na
pięć lat. Rata wyniosła tyle, ile emerytura
- pisze nasza czytelniczka. Niestety od 2011 r.
przepisy zmieniły się ponownie, i jeśli
chciało się łączyć pobieranie
emerytury z dalszą aktywnością zawodową,
trzeba było zwolnić się z pracy i ponownie
zatrudnić. - W moim przypadku problem polegał
na tym, że jako urzędnik samorządowy
mogłam być przyjęta do pracy tylko w drodze
konkursu, więc nie zrezygnowałam z etatu -
pisze pani Jadwiga. Ponieważ nie dostarczyła do ZUS
świadectwa pracy, sądziła, że jej
świadczenie zostanie zawieszone z urzędu. Tak
się jednak nie stało. Dopiero w sierpniu tego roku
otrzymała od ZUS decyzję o zawieszeniu wypłaty
i wezwanie do zwrotu otrzymanej emerytury. - To dla
mnie ogromna kwota, której nie jestem w stanie
spłacić, mimo że robię to na raty.
Zostałam bez emerytury, za to z kredytem - pani
Jadwiga jest zrozpaczona. - Czy wyrok Trybunału
Konstytucyjnego zmienia moją sytuację -
pyta.