Z powodu spóźnień można nawet stracić pracę
Pani Anna dojeżdża do pracy
kilkadziesiąt kilometrów. – Korzystam z
komunikacji podmiejskiej i miejskiej, a ze względu na
rozkład jazdy codziennie w pracy jestem
spóźniona. Zazwyczaj niewiele – kilka,
kilkanaście minut. Niedawno szef zwrócił mi
uwagę na codzienne spóźnienia.
Próbowałam tłumaczyć, że
pracuję tyle samo co inni, bo zostaję w pracy kilka
minut dłużej, on jednak stwierdził, że
jeśli spóźnienia będą się
powtarzać, powinnam się liczyć z
obcięciem wynagrodzenia, a nawet ze zwolnieniem z pracy.
Czy to naprawdę zgodne z prawem, przecież to
niewielkie spóźnienia – dopytuje
czytelniczka