Publikacja zdjęcia bez zgody
bohatera
Pewnego dnia pan Marcin dostał e-mailem
od kolegi link do strony internetowej poczytnego portalu
plotkarskiego. Zdziwił się, bo nie
sądził, że znajomy gustuje w takich newsach.
Zajrzał jednak na polecaną stronę i nie
było mu już do śmiechu. - Artykuł
traktował o tym, że celebrytka rozstała
się ze swoim partnerem. Opowieść zilustrowana
była zdjęciem pokazującym parę i
stojącego obok mężczyznę z kieliszkiem
wina w dłoni. - To byłem ja! - pisze
pan Marcin, dodając, że ponad rok temu był
służbowo na przyjęciu, na którym zrobiono
zdjęcie pary, która wówczas nawet nie
myślała o rozstaniu. - Nie mam z nimi nic
wspólnego, nie znam ich nawet! Kolega, który
przysłał mi e-mail, opatrzył link zabawnym
komentarzem. Wieść się rozniosła i teraz
znajomi, a co gorsza współpracownicy,
mówią, że byłem przyczyną rozpadu
tamtego związku. Nie zamierzam tego tak zostawić!
- pisze oburzony czytelnik.