Gdy giganci walczą, dostaje się ludziom. Konflikt o SN wpłynie na zwykłe sprawy rozpoznawane w kraju
Po ostatnich orzeczeniach, ujmijmy to w uproszczeniu,
dwóch najwyższych instancji sądowniczych w kraju, można śmiało
powiedzieć, że mamy do czynienia ze starciem tytanów. Roli i pozycji
ustrojowej zarówno Sądu Najwyższego, a do niedawna również Trybunału
Konstytucyjnego, wyjaśniać nie trzeba. Rysująca się aktualnie linia
demarkacyjna wyznacza spór, który większość obywateli obserwuje
z oddalenia. Dla prawnika nie może być jednak jakiejkolwiek wątpliwości,
że konflikt ten będzie rezonował również na płaszczyźnie zwykłych spraw
rozpoznawanych codziennie na tysiącach sal rozpraw w kraju. A dodam
w tym miejscu dla jasności, że jesteśmy zaledwie w połowie starcia,
kiedy przeciwnicy wymienili pierwsze ciosy rozpoznawcze.