Lewestam: Barbarzyńcy u kas
Matka moja osobista poszła do sklepu, a
konkretnie do Carrefoura, by kupić Rzeczy Ważne, na
przykład masło, mleko, skarpetki z kosza za
sześć złotych, mop w wyjątkowo
atrakcyjnej cenie, a także butelkę piwa (no bo co w
końcu, kurczę blade). Załadowawszy te dobra do
kosza, popchała wyżej wspomniany ku kasom i, jak
przystało na obywatelkę, która zna się na
społecznych zawiłościach robienia
zakupów, grzecznie stanęła w kolejce.