Wypicie "służbowej" lampki nie oznacza natychmiastowej dyscyplinarki
W siedzibie firmy pojawił się
zagraniczny kontrahent – opowiada pan Krzysztof.
– Wypiliśmy po lampce koniaku. Gdy
odprowadzałem go do taksówki, potrącił
mnie samochód. W szpitalu okazało się, że
mam złamaną nogę, a na dodatek wyszło na
jaw, że jestem nietrzeźwy. Dowiedział się
o tym mój szef, a on nie znosi, gdy ktoś pije w
pracy. Czy mogę obronić się przed zwolnieniem,
tłumacząc szczególnymi okolicznościami? I
czy otrzymam świadczenia z ZUS – pyta
czytelnik