Kto pod kim dołki kopie [KOMENTARZ]
Sędzia Igor Tuleya stał się wrogiem publicznym numer jeden, gdy miał czelność nie tylko wydać wyrok przeciwny do oczekiwań oskarżenia, lecz jeszcze wypowiedzieć się druzgocąco o pracy tegoż. To państwo wiedzą, podobnie jak to, że Izba Dyscyplinarna SN wbrew oczekiwaniom prokuratury (i przeczuciom krytyków samej izby) nie zgodziła się na jego doprowadzenie na przesłuchanie.