Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Kto pod kim dołki kopie

30 kwietnia 2021

Sędzia Igor Tuleya stał się wrogiem publicznym numer jeden, gdy miał czelność nie tylko wydać wyrok przeciwny do oczekiwań oskarżenia, lecz jeszcze wypowiedzieć się druzgocąco o pracy tegoż. To państwo wiedzą, podobnie jak to, że Izba Dyscyplinarna SN wbrew oczekiwaniom prokuratury (i przeczuciom krytyk ó w samej izby) nie zgodziła się na jego doprowadzenie na przesłuchanie. To, o czym mogą państwo nie wiedzieć, jeśli żyją państwo w innej niż relacjonująca zdarzenia bańce medialno-społecznościowej, to że przed gmachem sądu byli wspierający go ludzie. Wśr ó d nich p. Katarzyna Augustynek, kt ó rą funkcjonariusze postanowili zatrzymać. A potem skierować jej sprawę do postępowania uproszczonego przed sądem 24-godzinnym. Dlaczego ten tryb - stosowany zazwyczaj wobec chuligan ó w i pijanych kierowc ó w? Miała ona znieważyć i atakować funkcjonariuszy. I na te twierdzenia policja miała ponoć dowody.

Postępowanie 24-godz. miało być stosowane wtedy, gdy sprawca został zatrzymany na gorącym uczynku, a dowody miały być w zasadzie nie do obalenia. Te, które przedstawiono w tej sprawie, obalono szybko i sprawnie, przedstawiając nagrania z telefonów i powołując świadków. A z katalogu obelg, jakie miała wykrzykiwać oskarżona, ostali się durnie - określenie obelżywe ostatnio chyba w II RP, które przy słownictwie polskiej debaty politycznej w Sejmie brzmi prawie tak pieszczotliwie jak nicpoń. Materiał dowodowy przedstawiony przez oskarżyciela wykazał, że 21 kwietnia w okolicach Sądu Najwyższego odbywała się pokojowa demonstracja, która miała prawo się tam odbywać () - stwierdziła sędzia Justyna Koska-Janusz w ustnych motywach. Oskarżona nie miała nawet obowiązku ujawniania tożsamości, nie była sprawcą wykroczenia ani przestępcą, a funkcjonariusze wykonywali polecenia, ale zapominali, że są przy tym zobligowani do przestrzegania prawa. Stosują absolutnie nieproporcjonalne, nieadekwatnie i nieumocowane w prawie środki. () Sąd nie znalazł żadnego usprawiedliwienia dla tego typu postępowania - mówiła sędzia.

Gdyby nie zastosowano trybu uproszczonego, kto wie, na kogo trafiliby w sądzie oskarżyciele (losowanie mogłoby wskazać bardziej przychylnego sędziego). Ale traf wskazał, że dyżur miała akurat sędzia, która wcześniej została przez min. Ziobrę odwołana z delegacji do SO i wróciła do sądu rejonowego, do którego trafiła sprawa p. Augustynek. Kto pod kim dołki kopie - chciałoby się napisać, ale pewnie byłoby to cyniczne. I - równie cynicznie - zapytać, kiedy pani sędzia zostanie objęta postępowaniem dyscyplinarnym, a może i prokuratorskim. O cokolwiek. ©

Pozostało 91% treści
Możesz czytać nasze artykuły dzięki partnerowi PWC.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.