Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Jak nie dopuścić do nękania większości

27 czerwca 2021
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

W Polsce nie ma żadnej dyskryminacji. Była, owszem, dawniej i dotykała ludzi niezgadzających się z oficjalną linią PZPR. A teraz nie ma. Tak można by streścić zasadniczy argument, jakiego w swoim liście do rektora UJ użył prof. Ryszard Legutko. Ale nie o dyskryminację antykomunist ó w tym razem chodzi. Europoseł odwołuje się do historii tylko po to, by w czymkolwiek (w starych zasługach) zakotwiczyć opinię o bynajmniej nie historycznej rzeczywistości. Tej nie zna. „ Nie znam działalności tej kom ó rki ” - pisze o Studenckim Ośrodku Wsparcia i Adaptacji, czyli jednostce, kt ó ra ma przeciwdziałać dyskryminacji na uniwersytecie. Ale wie, że jeśli takie grupy istnieją, to „ niepokorni akademicy są zastraszani ( … ). Grupy studenckich hunwejbin ó w obrażają niepoprawnych wykładowc ó w, zrywają wykłady, niekiedy dopuszczają się wręcz atak ó w fizycznych ( … ). We wszystkich takich sytuacjach antydyskryminacyjne struktury głęboko się angażują, lecz nie po stronie prześladowanych, a prześladujących ” .

Kto jest tym prześladowanym (na szczęście jeszcze nie teraz - przypominam, że dyskryminacja w naszym kraju skończyła się wraz z upadkiem PZPR). Otóż ci, którzy nie zgadzają się na podział inny niż kobieta/mężczyzna. To oni będą na naszych uniwersytetach (a co, jeśli ten trend wymknie się poza ich mury?) obrażani, zastraszani, a nawet atakowani fizycznie. Chwilowo wydaje się, że trend jest przeciwny. Według Agencji Praw Podstawowych w 2020 r. w Polsce nękania doświadczyło 59 proc. osób LGBT+.

Mam pomysł. Wpiszmy wreszcie preferencje seksualne do katalogu kryteriów sprawiających, że przestępstwo zyskuje klasyfikację zwaną potocznie z nienawiści czy motywowane uprzedzeniami, czyli do art. 119 k.k. (dyskryminacja) Na razie znieważenie czy naruszenie nietykalności cielesnej popełnione z powodu rasy, narodowości, pochodzenia etnicznego, wyznania lub bezwyznaniowości ściga się z urzędu. Jeśli zostaną popełnione tylko z powodu orientacji seksualnej czy tożsamości płciowej ofiary, są ścigane z oskarżenia prywatnego. Aby więc zapobiec przyszłym i ewentualnym atakom na osoby według prof. Legutki zagrożone przez osoby LGBTQ+, a w razie ich wystąpienia ścigać je z całą stanowczością, wystarczy uznać, że tożsamość płciowa (jakakolwiek) i orientacja seksualna (jak wyżej) jako motywacja przestępstwa zwiększają jego ciężar. Sprawców przykładnie by się karało (do 5 lat pozbawienia wolności), a przede wszystkim poszkodowani w ogóle zgłaszaliby się na policję. Nie baliby się, że nie zostaną podjęte żadne czynności. A osoby na celowniku hunwejbinów nie obawiałyby się pojawiać w niektórych miejscach, jak to się teraz (wg raportu RPO) dzieje w przypadku 51 proc. osób LGBT+. Wszyscy byliby zadowoleni! ©

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.