Drzewiecki: Drogi gratis rządu
To już naprawdę przesada. Jak mi żona powiedziała, że za komplet szkolnych książek dla naszej córki musi zapłacić 650 złotych, zdębiałem. Że ile?! Chyba usłyszała w telefonie moje charczenie z duszności, bo od razu zapewniła, że kupi najtaniej, bo w internecie.