30 tys. zł zadośćuczynienia za
mobbing? Wszystko zależy od rozmiaru krzywdy
Pracownik był przez kilka lat
gnębiony przez swojego przełożonego. Stale
wyznaczano mu gorsze, bardziej obciążone lub nocne
zmiany. Odmawiano mu zgody na urlop w okresie letnim.
Przełożony, cechujący się niską
kulturą osobistą, zwracał się do pracownika
w opryskliwy sposób, często wydawał polecenia
krzykiem, grożąc podwładnemu zwolnieniem z pracy
w razie odmowy jego spełnienia lub karząc go
nieproporcjonalnymi karami porządkowymi nawet za
nieznaczące przewinienia. W związku z tymi
działaniami pracownik zaczął
uczęszczać na konsultacje psychologiczne, a po pewnym
czasie rozpoczął leczenie psychiatryczne, które
kontynuował także po rozwiązaniu umowy o
pracę. Lekarz stwierdził u pracownika lekkie
zaburzenia o podłożu depresyjnym, utratę
zaufania do ludzi, lęk związany z pracą, niskie
poczucie bezpieczeństwa i obniżoną
radość z życia, gotowość do reagowania
wycofaniem i obniżenia nastroju w sytuacjach dawniej
neutralnych. Inni zatrudnieni informowali pracodawcę o
nieprawidłowym zachowaniu przełożonego, a gdy
pracodawca wdrożył procedurę
antydyskryminacyjną i przeciwdziałania mobbingowi,
dodatkowo złożyli na niego anonimową
skargę. Pracodawca nie podjął jednak
żadnych działań, aby zweryfikować te
doniesienia, a nawet nieformalnie wyraził poparcie dla
przełożonego, chwaląc go za utrzymywanie
dyscypliny w zespole. Ostatecznie mobbowany pracownik
rozwiązał stosunek pracy, korzystając z
możliwości, jakie dawał wdrożony przez
pracodawcę program dobrowolnych odejść, a
więc niezwiązanych z mobbingiem. Natomiast już
po rozwiązaniu stosunku pracy wniósł pozew o
zasądzenie 30 tys. zł tytułem
zadośćuczynienia za doznany rozstrój zdrowia
będący efektem działań mobbingowych
przełożonego na podstawie art. 94 3 par. 3 kodeksu
pracy. Żądana kwota stanowi
równowartość 6-miesięcznego wynagrodzenia
pracownika. Co powinien on wykazywać w sądzie, aby
otrzymać żądane zadośćuczynienie? A
jak przed zarzutami mogłaby się ewentualnie
obronić firma?