Cztery lata wojny na Ukrainie: życie na linii frontu [Z pierwszej strony]
Cztery lata temu rozpoczęła się pełnoskalowa inwazja Rosji na Ukrainę. Od tego czasu miliony Ukraińców doświadczają cierpienia, zniszczeń i codziennej niepewności. Jak wygląda życie w miastach blisko linii frontu, takich jak Charków czy Izium? O tym opowiada Helena Krajewska z Polskiej Akcji Humanitarnej, która obecnie przebywa we wschodniej Ukrainie.
Funkcjonowanie w cieniu wojny
Charków, jedno z pierwszych miast zaatakowanych cztery lata temu, mimo zniszczeń infrastruktury krytycznej wciąż funkcjonuje. Jak tłumaczy Krajewska, nie można mówić tu o normalnym życiu, a raczej o trudnym „funkcjonowaniu”. Szkoły prowadzą zajęcia w schronach lub metrze, często tylko kilka godzin dziennie. Uniwersytety działają wyłącznie w dużych schronach. Sklepy, kawiarnie i miejsca kultury działają, lecz każdy ich użytkownik żyje w ciągłym strachu przed nagłym atakiem rakietowym.
„Pocisk tutaj dolatuje w kilkanaście sekund. Jeśli alarm trwa dłużej niż kilka minut, to już oznacza, że pociski przelatują wyżej, a nie bezpośrednio nad miastem” – mówi Krajewska.
Izium: miasto zniszczone i okupowane
Izium, położony około półtorej godziny od Charkowa, wygląda zupełnie inaczej. Miasto zostało poważnie zniszczone przez działania wojenne i tymczasową okupację. Nad ulicami rozwieszone są siatki przechwytujące drony, a wiele budynków wymaga odbudowy. Brakuje prądu, ciepła i wody, co szczególnie daje się we znaki zimą.
Polska Akcja Humanitarna działa w regionie z lokalnymi partnerami, zapewniając pomoc po ostrzałach – wymianę okien, wsparcie osób starszych i niepełnosprawnych, dystrybucję pakietów higienicznych oraz prowadzenie centrów tranzytowych dla ewakuowanych.
„Ludzie muszą funkcjonować w bardzo nienaturalnych warunkach. Część osób już przyzwyczaiła się do alarmów, ale cały czas żyją w stresie, martwiąc się o swoje życie i życie bliskich” – podkreśla Krajewska.
Zima w cieniu wojny
Obecna zima jest wyjątkowo trudna. Temperatury spadają nawet do minus 12 stopni, a brak ogrzewania i prądu w setkach budynków wielopiętrowych komplikuje codzienne życie. Krajewska opowiada o ludziach, którzy po pracy muszą wybierać między zimnym mieszkaniem a szukaniem ogrzewanego schronienia u rodziny.
„Wielu Ukraińców po prostu mówi: ‘jest mi zimno, nie mam ochoty nic robić’. To pokazuje, że nie są niezłomni – są prawdziwymi ludźmi, którzy mają swoje słabości i potrzebują wsparcia psychologicznego” – mówi.
Nadzieja i frustracja
Po czterech latach wojny Ukraińcy nie wierzą w szybkie zakończenie konfliktu ani w skuteczność rozmów pokojowych. Narasta frustracja, a jednocześnie mieszkańcy starają się odbudowywać swoje miasta i codziennie funkcjonować mimo zagrożeń.
„Nie chodzi tylko o niezłomność. Ludzie chcą mieć możliwość życia, pracy, wychowywania dzieci i odbudowy swoich społeczności” – dodaje Krajewska.
Jak można pomóc?
Polska Akcja Humanitarna apeluje o wsparcie finansowe, które pozwala na szybkie reagowanie na potrzeby mieszkańców Ukrainy oraz planowanie długofalowej pomocy. Organizacja wspiera również ewakuacje z terenów przyfrontowych, dostarcza artykuły pierwszej potrzeby, generatory i zapewnia wsparcie psychologiczne.
Wpłat można dokonywać na stronie PAH. Pomoc finansowa umożliwia skuteczne dostarczanie prądu, ogrzewania i wody tam, gdzie jest to najbardziej potrzebne.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu