Kasprzycka: Rozbijmy sitwę
E-katalogi to bardzo ładna idea. Na
platformie udostępnianej przez Urząd
Zamówień Publicznych dostawcy będą mogli
za darmo wystawić swoje towary, a zamawiający
wejdzie na stronę jak do e-sklepu. Rozejrzy się po
ofertach ołówków, spinaczy, papierowych
ręczników, mydła czy wody mineralnej
(e-katalogi obejmą tylko zakupy mniejszej
wartości), wybierze najkorzystniejszą,
a produkt dojedzie do niego choćby
z końca Polski. Trudno sobie wyobrazić
wyższy poziom konkurencyjności.