Oby leczenie wymiaru sprawiedliwości nie okazało się gorsze od choroby
Pamiętacie państwo ten dowcip o facecie, który przychodzi do sędziego i mówi, że został pogryziony przez jego psa? Stawia mu ultimatum. Albo wypłaci 10 tys. zł odszkodowania albo skieruje sprawę do sądu. Sędzia niewiele myśląc natychmiast godzi się zapłacić. - Co ty robisz – dziwi się jego przyjaciel, przecież ty nawet nie masz psa. – Niby tak – odpowiada sędzia – ale wiesz, w sądzie różnie może być.