Bąk: Niech Włodarczyk tańczy!
Pomijając klasyczną
siatkówkę i siatkówkę plażową
kobiet, igrzyska olimpijskie to cholernie nudne i
przewidywalne widowisko. Przecież wiadomo, że
pierwszy do mety dobiegnie Bolt, do brzegu dopłynie
Phelps, a w tenisa wygra Murray. Wioślarstwo? Cieszy
mnie, że zdobyliśmy kilka medali, ale powiedzcie
szczerze – czy czujecie podniecenie na samą
myśl o tym, że ktoś za chwilę będzie
rytmicznie wkładał wiosła do wody raz z
prawej, raz lewej i płynął na wprost po tafli
wody gładkiej jak pośladki Kerri Walsh-Jennings?