Bobrowicz: Czego prawnicy mogą się nauczyć od bankowców
Urlopy w pełni, a ja
postanowiłem kupić operacyjną kartę
kredytową w którymś z banków.
Piszę ,,kupić”, bo wiadomo, że darmowych
obiadów nie ma. Mianem operacyjnej określam
codzienną kartę, która spełnia bardzo
określone i specyficzne wymagania: zapewnia
powiadomienia SMS o każdej transakcji,
umożliwia ustawienie limitów transakcji
gotówkowych, bezgotówkowych i MOTOEC (m.in.
transakcje internetowe) oraz ma funkcję PayPass.
I koniecznie pozwala na dokonywanie
mikropłatności, np. zakup biletów kolejowych
za pomocą dosłownie kilku kliknięć.
Zamierzam też uniknąć podwójnego
przewalutowania, bo to prawie 6 proc. opłaty pobieranej
przez mój obecny bank za płatności za
granicą. No i oczywiście zależy mi na
ładnej aplikacji na telefon i tablet.