Konsument musi mieć informację po polsku, firma już nie
Pan Michał zajmował się
okazjonalnie kupowaniem programów komputerowych dla
firmy, w której jest zatrudniony. – To były
wysokospecjalistyczne programy – opowiada nasz
czytelnik. – Dodam – kupowałem je od
polskiego dystrybutora. Licencję jednak otrzymałem
po angielsku. Znam ten język, ale obawiam się,
że mogę przeoczyć jakieś subtelności
językowe, czytając obcy tekst, a przecież
jakieś niedopatrzenie może za sobą
pociągnąć konsekwencje prawne. Zastanawiam
się więc, czy treść licencji programu
sprzedawanego w Polsce nie musi być przetłumaczona
na język polski? Wychodzi na to, że nie, a na
przykład artykułów spożywczych,
środków czystości bez składu po polsku
chyba sprzedawać nie można... Dlaczego tu jest
inaczej – zastanawia się czytelnik