Chądzyński: W przyszłorocznym budżecie nie ma miejsca na szaleństwa
Nowy kapitan okrętu „finanse
publiczne” nie ma wyjścia, przynajmniej przez pierwszy rok rejsu musi
dalej płynąć kursem wytyczonym w zakończonej właśnie kadencji. Bo
balast, jaki ma pod pokładem, jest zbyt ciężki, by swobodnie manewrować
statkiem. Obciążeniem są wyborcze obietnice złożone wiosną, realizowane
latem i jesienią, których skutki w pełni zobaczymy dopiero w przyszłym
roku. I nie da się tego obciążenia ot tak wyrzucić za burtę.