Tejchman: Nie rozwiązujmy problemów, twórzmy własne
Jak wielu urodzonych na warszawskim
Grochowie w latach 40., mój ojciec zaczął palić wcześnie. Palił dużo. Od
najmłodszych lat codziennie odwiedzał kiosk. Jak przystało na dziecko z
robotniczej rodziny, nie znosił komunistów, więc nie kupował prasy.
Opowiadał jednak, że przez lata zauważył pewną prawidłowość. Jeżeli
nagle w kiosku pojawiały się magazyny z golizną, to oznaczało, że za
chwilę pojawi się kryzys i potencjalna zmiana w kierownictwie partii.
Władza, przeczuwając kłopoty, postanawiała rozkręcać igrzyska. Nie ma w
tym mechanizmie nic specjalnie odkrywczego i niezwykłego. Czysta gra na
emocjach. Nie jest również specjalnie odkrywcze snucie analogii pomiędzy
współczesną Polską a PRL. Niestety, podobieństw jest coraz więcej.
Trudno jednak przy tym nie wspomnieć żartu, że realny socjalizm to
system bohatersko rozwiązujący problemy, które sam tworzy. Dokładnie tak
jak PiS i prezydent Andrzej Duda.