Książki na wakacje: Dorastanie za komuny i wnikliwy obraz Włochów
Z chłopakami wiadomo, jak
było. Każdy chciał chodzić w dżinsach
i grać na gitarze. Każdy marzył, by być jak
„Dżimi Henriks” lub Bob Dylan, i
zapuszczał długie włosy. Światem
rządziły proste reguły: życie
wyznaczało inny rytm na wsi, a inny w mieście. Gdy
było się ze wsi, tęskniło się za
wielkomiejskością Budapesztu i Warszawy, choć na
wsi łatwiej było o zaopatrzenie w to, co
niezbędne do przeżycia. Atrybutem ojcowskiej
władzy był wówczas fiat 125p lub łada w
kolorze zjełczałego masła.