Kwestia ceny. O wiedźminie, skali i kapitalizmie
Wiecie, skąd się biorą wiedźmini,
nieustraszeni pogromcy strzyg, kikimor i ghuli? Bywa, że ich szeregi są
zasilane dzięki potężnemu prawu niespodzianki. Gdy jakiś wiedźmin
uratuje komuś życie, lub jakoś inaczej się zasłuży, beneficjent czasem
nieopatrznie go zapyta, czego sobie ów wiedźmin w zamian życzy. Wiedźmin
taki wówczas może na przykład odpowiedzieć: „Dasz mi to, co już masz, a
czego się nie spodziewasz”. Nieszczęśnik wraca potem do domu, a tu,
powiedzmy, okazuje się, że żona w ciąży… no i wtedy takie dziecko,
prastarym prawem niespodzianki, nie należy już do rodziców, ale do
wiedźminów. Taki pech, takie przeznaczenie.